Reflektory skierowane na europejską konstytucję, hasła bojowe typu ?Nicea albo śmierć? przesłaniają prozaiczną prawdę, że bilans naszego członkostwa w Unii Europejskiej rozstrzygnie się na innych polach.

Traktat Konstytucyjny, uzgodniony na forum Konwentu, ma oczywiście swoją wagę. Konwent przekroczył swój mandat, zmieniając nicejskie zasady podejmowania decyzji i dlatego warto bronić zasad, które są dla nas bardziej korzystne. Niemniej, sytuacja przed rozpoczęciem Konferencji Międzyrządowej w Rzymie przypomina ostatnie tygodnie przed zeszłorocznym szczytem w Kopenhadze. Jest nerwowo, uczestnicy napinają muskuły. Polskie elity tkwią w okopach Nicei i robią wszystko, by zwykli ludzie uwierzyli, że jest to gardłowa sprawa dla Polski.

Podobnie było z dopłatami rolnymi przed Kopenhagą ? skupiały uwagę i energię, kosztem walki o inne negocjacyjne priorytety. Wtedy upominaliśmy się o szanse dla polskich szarych komórek, zepchniętych w cień przez dopłaty do hektara. Teraz ? dwa tygodnie przed szczytem w Rzymie ? warto wskazać inne pola, na których rozstrzyga się europejska szansa Polski. Unia Europejska to nie tylko nowa podstawa traktatowa, w postaci konstytucji. To nie tylko nowa agenda finansowa na lata 2007?2013, co do której pojawiła się plotka o większej niemieckiej szczodrości, pod warunkiem polskiej ustępliwości. To codzienna regulacja, zmieniająca warunki funkcjonowania biznesu oraz prawa konsumentów i pracowników. Jakże dużo zależy, na przykład, od reformy Wspólnej Polityki Rolnej. Idzie ona w kierunku tzw. renacjonalizacji, co automatycznie pogorszy sytuację konkurencyjną polskich farmerów. Jakie będą losy Paktu Stabilizacji i Wzrostu, poddanego ostatnio próbie rozmiękczenia- To ma znaczenie dla przyszłości i sensowności euro w Polsce.

Sporo dzieje się w kwestiach podatkowych, gdzie nasza racja stanu przemawia za blokowaniem harmonizacji podatków bezpośrednich. Przyjęto ostatni element pakietu energetycznego, który zapewnia wszystkim obywatelom Unii prawo wyboru dostawców energii elektrycznej od 1 lipca 2007 roku. Trwają ostre spory o regulację przemysłu chemicznego i dopuszczalność żywności genetycznie zmodyfikowanej (na razie uchylono embargo na import tak modyfikowanej żywności). Trwają namysły (w Parlamencie Europejskim) nad nowym patentem na oprogramowania komputerowe. To zaledwie fragment tego, co się pichci w europejskiej kuchni, z poważnymi konsekwencjami dla Polski. Obawiam się ? obserwując spory deputowanych w Strasburgu i Brukseli, że mają oni większą wiedzę o pozycji i interesach własnych krajów, aniżeli nowicjusze ze Wschodu.

Oprócz unijnej taśmy, podrzucającej nam ciągle nowe regulacje, nasz bilans członkostwa zależy, oczywiście, od stopnia przygotowania kraju do konsumowania funduszy. Tu tkwią źródła ewentualnego rozczarowania. Wniosek: nie wystarczy napinanie muskułów na arenie międzynarodowej. Udany start w Unii Europejskiej mniej zależy od szumnych deklaracji i traktatowej poezji. Rozstrzygnie codzienna proza, a to nie wydaje się naszą specjalnością.