Reklama

Więcej wolności w gospodarce

Mniej kontroli, koncesji i zezwoleń. Na takie informacje czeka w Polsce większość właścicieli firm. Ich marzenia być może się spełnią, jeżeli ministrowi gospodarki uda się przeforsować Ustawę o wolności gospodarczej. Jej projekt przeszedł już tzw. uzgodnienia międzyresortowe i czeka na rozpatrzenie przez Radę Ministrów.

Publikacja: 26.09.2003 09:11

Przygotowanie Ustawy o wolności gospodarczej, która ma zastąpić obowiązującą Ustawę o działalności gospodarczej, wicepremier i minister gospodarki Jerzy Hausner zapowiadał już kilka miesięcy temu. Zgodnie z jego założeniami, ma ona nawiązywać do obowiązującego w polskiej gospodarce na początku lat 90-tych prawa, przygotowanego jeszcze przez ministra przemysłu Mieczysława Wilczka. Hołdowało ono zasadzie, że nic co nie jest prawem zabronione, jest dozwolone. Dzięki temu w krótkim czasie polscy przedsiębiorcy utworzyli kilka milionów nowych miejsc pracy, wchłaniając w ten sposób ludzi masowo zwalnianych z bankrutujących państwowych molochów.

Łatwiejsza rejestracja

Projekt nowej ustawy zawiera kilka zmian ? jeżeli nie rewolucyjnych, to na pewno co najmniej reformatorskich. Pierwsza, która się nasuwa, to ułatwienie w zakładaniu firm. Wszystkie formalności, związane z rejestracją jednoosobowej działalności gospodarczej czy spółki, mają odbywać się w jednym urzędzie. W przypadku małych firm będzie to urząd gminy, którego pracownicy, po przyjęciu odpowiednich dokumentów, sami zadbają o odpowiednie zgłoszenia w GUS, ZUS czy urzędzie skarbowym. Przedsiębiorca nie będzie musiał już tych instytucji odwiedzać. Rozwiązanie takie ma skrócić średni czas uruchomienia działalności gospodarczej, który teraz wynosi ponad 30 dni, a nieraz nawet kilka miesięcy. W przyszłości wszystkie zgłoszenia mają być przesyłane drogą elektroniczną, dzięki czemu wydanie dokumentów będzie odbywać się niemal od ręki.

Dodatkowe ułatwienie spotka przedsiębiorców za trzy lata. Wówczas kilka numerów, jakimi teraz posługują się przedsiębiorcy, czyli np. NIP, Regon itp., zostanie zastąpionych jednym, wspólnym dla wszystkich instytucji numerem, którym będzie NIP. To znakomicie ułatwi życie firmom, które co miesiąc muszą wypełniać mnóstwo kwitów. Wprowadzenie jednego numeru umożliwi bowiem skrócenie i uproszczenie formularzy podatkowych i ZUS-owskich.

Mniej kontroli

Reklama
Reklama

Jedną z największych bolączek przedsiębiorców, którym uda się już założyć firmę, jest liczba kontroli przeprowadzanych przez różne inspekcje i nadzory, co nieraz potrafi zupełnie sparaliżować jej funkcjonowanie. W niektórych przedsiębiorstwach na stałe nawet wydzielone są pomieszczenia dla kontrolerów oraz zatrudniona jest osoba, która ich obsługuje. To znacznie zwiększa koszty działalności. Ustawa ma poprawić ten stan. Wprowadza bowiem zasadę, że w tym samym czasie będzie mogła być przeprowadzona tylko jedna kontrola, a jej czas zostanie ograniczony. Oczywiście przewidziane są wyjątki, np. gdy będzie prowadzone śledztwo przeciwko firmie albo będzie zagrożenie życia ludzi lub środowiska naturalnego. Dodatkowo kontroli nie będzie można prowadzić pod nieobecność właściciela przedsiębiorstwa albo osoby przez niego upoważnionej.

Ministerstwo Gospodarki chciałoby także likwidacji niektórych organów kontrolujących, zwłaszcza że w Polsce jest ponad 30 różnych inspekcji, a kompetencje niektórych z nich nakładają się na siebie. Na konieczność likwidacji niektórych tego typu instytucji wskazywał już raport o stanie przedsiębiorczości w Polsce, przygotowany przez resort gospodarki wraz z organizacjami pracodawców. Niestety, w ustawie nie udało się tego dokonać i liczba inspekcji pozostanie bez zmian.

Zezwolenia od ręki

Proponowany przez resort gospodarki projekt ustawy wprowadza także ograniczenia, dotyczące udzielania koncesji i zezwoleń. Zlikwidowano trzy z nich: na przewozy kolejowe i lotnicze oraz na eksploatację autostrad.

Do przepisów o koncesjach wprowadzono też ważną zmianę. W przypadku gdy ubiegających się o jej udzielenie firm jest więcej niż proponowana liczba koncesji, rozdzielenie ich ma nastąpić w drodze przetargu. Jedynym kryterium wyboru zwycięzcy ma być cena, jaką przedsiębiorca jest w stanie zapłacić za koncesję. Dziś obowiązuje zasada, że koncesje przydziela się w drodze decyzji administracyjnej, co rodzi możliwości korupcyjne. Ponadto raz udzielonej koncesji nie będzie można odebrać, powołując się na tzw. interes publiczny.

Większość zezwoleń, których pozostanie około 100, będzie wydawanych automatycznie już w momencie rejestracji działalności gospodarczej.

Reklama
Reklama

Dobra współpraca

Zdaniem przedsiębiorców i ekspertów projekt ustawy przygotowany w resorcie gospodarki wychodzi naprzeciw ich postulatom. ? Ustawę oceniamy bardzo pozytywnie. Mieliśmy do niej pewne zastrzeżenia, ale większość z nich w trakcie prac z Ministerstwem Gospodarki udało się nam wyeliminować ? uważa Rafał Iniewski, dyrektor departamentu prawnego Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych. Wśród nich warto wymienić przede wszystkim odstąpienie przez resort od wprowadzenia nowej koncesji na świadczenie i pośrednictwo w usługach turystycznych. Ministerstwo chciało tej koncesji, bo jak tłumaczyło, zmusza je do tego dobro społeczne. Ostatecznie jednak wycofało się ze swojego pomysłu.

Ponadto pracodawcy zyskali też wydłużenie czasu obowiązywania koncesji. Wcześniej ustawa zakładała, że koncesja ważna będzie przez dwa lata. Przeważyły jednak argumenty, że proces jej odnawiania jest równie trudny i skomplikowany, jak procedura jej uzyskania. W związku z tym zdecydowano się na wydłużenie okresu licencji do pięciu lat.

Trzecia ważna zmiana to skrócenie okresu kontroli. W pierwotnej wersji ustawy kontrole w małych firmach miały trwać maksymalnie 6 tygodni, a w przedsiębiorstwach dużych nawet 3 miesiące. W ostatecznej wersji dokumentu zapisano, że w małych firmach kontrola nie może być dłuższa niż 4, a w dużych niż 8 tygodni.

Widać zagrożenia

Eksperci wskazują, że ustawa jest dobra w takiej wersji, w jakiej trafiła do rządu. Teraz pojawia się pytanie, czy będzie on miał na tyle dużo determinacji, aby jej nie zepsuć. Że jest to całkiem możliwe, wskazuje chociażby przebieg uzgodnień międzyresortowych. Urzędnicy z poszczególnych ministerstw nie chcieli utracić swoich uprawnień, z czym wiązać się będzie wejście w życie ustawy. Niemal wszystkie artykuły ustawy zostały przez nich skrytykowane i oprotestowane.

Reklama
Reklama

Eksperci wskazują też, że do jej uchwalenia jest jeszcze długa droga. Po rządzie musi nią się zająć parlament, gdzie też mogą zostać wprowadzone niekorzystne zmiany. Nowelizacji będą musiały też podlegać ustawy, do których opisywany dokument się odwołuje. Ponadto ważnym elementem będą akty wykonawcze, gdzie ? jak mówią pracodawcy ? urzędnicy mają ogromne pole do ustalania prawa po swojemu. Jeżeli to zrobią, ustawa o wolności gospodarczej zostanie tylko na papierze. Niestety, nie wiemy, kiedy będziemy się mogli o tym przekonać. W projekcie nie ma mowy o dacie jej wejścia w życie. Nieoficjalnie mówi się, że rząd może odłożyć sprawę aż do 2005 roku. Być może jednak, jak wskazują optymiści, rząd zajmie się nią już na najbliższym posiedzeniu. Wczoraj dyskutował o niej Komitet Stały Rady Ministrów.

Henryka Bochniarz,

prezydent Polskiej Konfederacji

Pracodawców Prywatnych

Ta ustawa to pozytywny przykład tego, jak może wyglądać współpraca rządu i organizacji pracodawców. W dokumencie tym zrealizowano bardzo dużo naszych postulatów, jakie zawarliśmy w tzw. czarnej księdze, gdzie wytykaliśmy bariery biurokratyczne, tłamszące przedsiębiorczość. Pojawia się jednak problem, co dalej. Już na etapie konsultacji międzyresortowych widzieliśmy opór urzędników przed oddaniem posiadanych przez siebie uprawnień. To, że większość uwag została odrzucona, oznacza, że po prostu argumenty resortu gospodarki były nie do podważenia. Mamy nadzieję, że cały rząd będzie miał tyle determinacji do wdrożenia tej ustawy, co Ministerstwo Gospodarki. Ufamy też, że i parlament nie zmieni jej w znaczący sposób. Niezwykle ważnym elementem wolności gospodarczej, jaką tworzy ta ustawa, są także zmiany w innych ustawach, do których się ona odwołuje, oraz w aktach wykonawczych. Wiemy z doświadczenia, że tam niższe szczeble urzędnicze mogą narobić wiele szkody.

Reklama
Reklama

Wojciech Morawski,

prezes firmy Atlantic

Każdy przedsiębiorca wie, że to, co może naprawdę utrudnić funkcjonowanie firmy, to nadmierne kontrole. Zdarza się, że jednocześnie w przedsiębiorstwie przeprowadzanych jest kilka kontroli, np. z ZUS-u i urzędu skarbowego. Wymagają one zaangażowania do obsługi kontrolerów nieraz kluczowych pracowników firmy. Często zupełnie paraliżuje to działalność przedsiębiorstwa. Ustawa ta likwiduje ten problem. Z kolei część przedsiębiorców na pewno odczuje poprawę warunków działania w wyniku zmiany przepisów o koncesjach, licencjach i zezwoleniach. Chodzi tu zwłaszcza o wprowadzenie przetargów, jako sposobu na wyłanianie koncesjonariuszy, a także wprowadzenie zasady automatycznego wydawania większości zezwoleń. To rynek, a nie urzędnik, będzie decydował, czy firma na nim się sprawdzi. Natomiast ci przedsiębiorcy, którzy dopiero zamierzają rozpocząć działalność, na pewno będą zadowoleni z tego, że bardzo łatwo firmę będzie można uruchomić. Sam pamiętam, jak na początku lat 90. zakładałem firmę. Zajęło mi to dosłownie pięć minut. Byłem zaskoczony, że tak szybko to poszło. Nawet nazwę wymyślałem niemal w biegu, bo nie byłem przygotowany na to, że za jednym razem wszystko załatwię. Ustawa, która teraz ma szanse wejść w życie, powraca do tamtych czasów. Nowi przedsiębiorcy znów będą zaskoczeni, jak łatwo założyć firmę.

Co mówi raport

o przedsiębiorczości

Reklama
Reklama

Pracując nad Ustawą o wolności gospodarczej, resort gospodarki korzystał z raportu o stanie polskiej przedsiębiorczości, przygotowanym wspólnie z organizacjami pracodawców. Wynika z niego, że co najmniej 42 tygodnie trwa procedura zbierania wszystkich dokumentów potrzebnych do rozpoczęcia inwestycji. W tym czasie przedsiębiorca musi odwiedzić 26 różnych instytucji. Ponadto ok. 40 instytucji kontroluje życie gospodarcze, a kompetencje części z nich nakładają się na siebie.

Zdecydowaną większość firm w Polsce stanowią przedsiębiorstwa małe. W Polsce działa ich bowiem ok. 201 tys. i rozliczają się z fiskusem na podstawie podatku CIT. Ponad 360 tys. przedsiębiorstw rozlicza się z urzędem skarbowym na podstawie PIT. I tak 280 tys. płaci podatek według stawki 19%, kolejne 52 tys. oddaje fiskusowi 30% swojego dochodu, a zaledwie 32 tys. przedsiębiorstw osiąga zyski zobowiązujące je do zapłaty 40% podatku. Ponadto 677 tys. przedsiębiorców rozlicza się z urzędami skarbowymi na podstawie ryczałtu. Z karty podatkowej korzysta 193 tys. osób. Łącznie, we wszystkich tych grupach, resort gospodarki naliczył ponad 1200 różnych stawek, według których przedsiębiorcy płacą podatki.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama