"Ministerstwo Finansów po dyskusji ze środowiskiem maklerów i środowiskiem giełdy rozważa przesunięcie terminu wprowadzenia podatku giełdowego" - powiedział Reuterowi Chalupec. "Moim zdaniem 1 lipca jest przesądzony. Trwają dalsze dyskusje i analizy, czy nie będzie potrzeby przesunięcia do 2005 roku. Oficjalne stanowisko będzie przedstawione w trakcie debaty w parlamencie" - dodał. Formalnie podatek giełdowy obowiązuje, ale jego stawka wynosi zero procent. Od stycznia 2004 roku miała zostać jednak wprowadzona stawka 19 procent. Sprzeciwiają się temu przedstawiciele rynku kapitałowego. Według nich podatek źle służy rozwojowi giełdy, przyniesie małe wpływy budżetowi, a jego wprowadzenie od stycznia jest niemożliwe technicznie. "Ta wiadomość niczego nie zmienia. To tylko odłożenie wyroku o sześć miesięcy. Wszyscy negatywnie oceniają ideę podatku giełdowego, który na niedojrzałym rynku może tylko hamować jego rozwój" - powiedział Remigiusz Tarka, analityk w DM BZ WBK. "Widzę tu też sprzeczność - z jednej strony rząd chce uzyskać siedem miliardów złotych z prywatyzacji, a z drugiej strony zniechęca do inwestowania na giełdzie podatkiem" - dodał. Giełda zignorowała informację o spodziewanym przesunięciu terminu wprowadzenia podatku. O godzinie 11.38 WIG20 zwyżkował o 0,5 procent do 1518,5 punktu, podczas gdy tuż przed podaniem informacji indeks wynosił 1521,4 punktu.
((Autor: Paweł Sobczak; Redagował: Marcin Gocłowski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, RM: [email protected]))