Od pewnego czasu na rynek, z różną częstotliwością, wpływają zlecenia kupna lub sprzedaży koszyka akcji spółek tworzących indeks WIG20. Charakteryzują się one tym, że w tym samym czasie dochodzi do zawarcia transakcji na 20 największych spółkach, a proporcje, jeśli chodzi o liczbę akcji poszczególnych firm są takie same, jak w składzie indeksu.
Program trading
Podobne zjawisko na zagranicznych giełdach określa się mianem "program trading". NYSE definiuje je jako kupno lub sprzedaż koszyka akcji 15 lub więcej firm, o wartości co najmniej 1 miliona dolarów. Tego typu zlecenia są często realizowane za pośrednictwem automatycznych systemów komputerowych, w momencie zaistnienia ściśle określonych sytuacji rynkowych. Z ostatnich statystyk, publikowanych przez nowojorską giełdę, wynika, że na "program trading" przypada przeciętnie 40% dziennego wolumenu. Zlecenia tego typu są częścią różnych strategii, ale zazwyczaj ponad 10% z nich (czyli ponad 4% dziennego wolumenu na NYSE) jest wynikiem arbitrażu indeksowego.
Arbitraż indeksowy na GPW
Tego typu transakcje zawierane są na GPW od niedawna. Szczególnie często dochodziło do nich na przełomie sierpnia i września, kiedy na wykresie WIG20 tworzył się szczyt. W tym czasie wygasające we wrześniu kontrakty terminowe na WIG20, mimo że powinny być notowane około 5 pkt powyżej indeksu, momentami przewyższały go o ponad 30 pkt. Można było wtedy zaobserwować wyjątkowo dużo zleceń równoczesnego kupna koszyka akcji spółek z WIG20 i sprzedaży kontraktów na tenże instrument bazowy. Zazwyczaj transakcje kupna miały wartość zbliżoną do 340 tys. zł, co odpowiadało sprzedaży 20 futures. Zdarzały się także mniejsze zlecenia, np. na kupno akcji o wartości 105 tys. zł i sprzedaży 6 kontraktów. W trakcie tylko dwóch sesji (2-3 września) zawarto około 170 takich transakcji. Ich wielkość oraz częstość pojawiania się nie mogły pozostać bez wpływu na wartość WIG20 (obrazuje to wykres 1). Jednorazowe zlecenie kupna koszyka powodowało czasami wzrost indeksu nawet o 3-4 pkt. Łącznie przez te dwa dni arbitrażyści kupili akcje za około 53 mln zł i sprzedali 3100 kontraktów wygasających 19 września. Oznacza to, że posiadali wtedy około 15% otwartych na serii wrześniowej pozycji. W piątek, w dniu wygasania kontraktów, aby zrealizować zyski, musieli pozbyć się kupionych wcześniej akcji, a to także nie pozostało bez wpływu na notowania. Spora przecena w końcówce sesji była właśnie ich zasługą (wykres 2). Z szacunkowych obliczeń wynika, że z tych inwestycji arbitrażyści osiągnęli roczną stopę zwrotu zbliżoną do 25%.