Ostatnie lata w branży to także czas koncentracji. Po kilkunastu latach rozmów i negocjacji na rynku konkurują ze sobą już nie poszczególne linie, ale ich sojusze. Najwcześniej, w 1989 r., powstał Wings - alians holenderskich linii KLM Royal Dutch Airlines i amerykańskich NorthEast. Do dzisiaj ściśle współpracują one ze sobą, jednak marka Wings nie jest nigdzie promowana ani wykorzystywana. KLM, który jest bliski fuzji z Air France - liderem w sojuszu SkyTeam, chce utrzymać porozumienie z NorthEast. Pod koniec ubiegłego stulecia zawarto kolejne porozumienia o kooperacji. Jeden z aliansów - Qualiflyer - upadł w wyniku bankructwa SwissAir, wiodących linii w tym ugrupowaniu. W skład Qualiflyera wchodził m.in. polski LOT.
W tej chwili na rynku, poza Wings, liczą się trzy sojusze przewoźników. Star Alliance, OneWorld i SkyTeam wraz z Wings kontrolują około 60% globalnego ruchu lotniczego. Najgęstszą siatką połączeń, największą liczbą samolotów i najliczniejszą klientelą szczyci się Star Alliance. W tym sojuszu liderem jest niemiecka Lufthansa, a o członkostwo ubiega się LOT. W czerwcu ub.r. zapowiedziano, że polskie linie zostaną przyjęte w ciągu kilku, kilkunastu miesięcy. Tyle czasu zabiera dostosowanie się do standardów obowiązujących w ramach sojuszu. Obecnie wiadomo już, że LOT oficjalnie stanie się członkiem Star Alliance 26 października br. Ostatni ruch na polu lotniczych sojuszy to przystąpienie Swiss International (sukcesora SwissAir) do założonego przez British Airways aliansu OneWorld.
W ramach sojuszy, między firmami lotniczymi powstają powiązania własnościowe. Dla przykładu: British Airways mają 18,9-proc. udział w Qantas
i 9-proc. w Iberii, Air France posiada 1,5% akcji Austrian Airlines, a Lufthansa i SAS kontrolują łącznie 50% walorów BMI. Wiele z potencjalnych posunięć jest jednak blokowanych przez władze państwowe, które często pozostają właścicielami dużych pakietów akcji i starają się chronić narodowych przewoźników. Międzynarodowe organizacje lotnicze, przede wszystkim IATA i EAE, apelują do władz, by pozwoliły na swobodną konkurencję w branży. Problemem, którego rozwiązanie również leży w gestii rządów, jest kwestia udostępniania sobie nawzajem przestrzeni powietrznej. W tej sprawie toczą się m.in. negocjacje między USA a Unią Europejską.
Linie małe czy z egzotycznych rejonów geograficznych, które nie są w stanie ponosić pełnych kosztów uczestnictwa w sojuszach, mogą do nich przystępować na prawach członków stowarzyszonych. Taka możliwość istnieje w Star Alliance, a od przyszłego roku zaoferuje ją SkyTeam.
Alianse nie dla tanich