Wstrzymanie podaży przy poziomie 1500 punktów dało na razie mizerne odbicie, gdyż już po kilkuprocentowym wzroście z popytu uchodzi powietrze. Pat owocuje drastycznym spadkiem obrotów. Rynek zdaje się usypiać inwestorów, szykując się do dynamicznego wybicia.
Ostatnie trzy październiki przynosiły wybicie WIG20 w kierunku północnym: w roku 2000 szesnastego, w roku 2001 dziewiątego (po dwóch "martwych" sesjach bez obrotów), w roku 2003 dziesiątego (1, 2, 3 i 8 października obroty na poziomie około 70 mln PLN). Ruchy indeksu następujące po wybiciach były różnej długości - od 22 do 48% - wszystkie stanowiły jednak tylko korektę bessy i rozpoczynały się z poziomu kilkumiesięcznych minimów WIG20. Tym razem, choć niektóre analogie są niezaprzeczalne, indeks znajduje się ponad 40% powyżej minimum z 2003 roku. Pytanie, czy kapitały rządzące na GPW znajdą powody do podtrzymania cykliczności giełdy i zdobędą się na kolejną falę wzrostową, pozostaje otwarte.
Zakładając, że strach i niepewność są najlepszym pokarmem hossy, moment do pociągnięcia rynku w górę wydaje się idealny. Naganna polityka informacyjna rządu dotycząca dokapitalizowania Kompanii Węglowej, ostra krytyka przyszłorocznego budżetu i nerwowe ruchy na rynku walutowym oraz poważne osłabienie giełd światowych znacznie zwiększają ryzyko inwestycyjne. Z drugiej strony, ponadprzeciętne wzrosty kursów sprzed kilku tygodni zostały jeszcze w pamięci inwestorów, a proces przepływu kapitałów z sektora inwestycji bezpiecznych bezpośrednio lub pośrednio na giełdę będzie trwał.
Dzisiaj ostatni dzień kwartału (wycena aktywów) - głównym rozgrywającym na rynku niespecjalnie będzie więc zależało na spadkach cen. Od jutra handel będzie odbywał się bez tego psychologicznego obciążenia i być może wtedy, wraz z odrodzeniem obrotów, poznamy prawdziwy obraz rynku.
Zwróć uwagę: