Zdaniem analityków brak obniżki stóp procentowych był spowodowany niepewnością o przyszłość finansów publicznych oraz nerwowym zachowaniem się rynku walutowego. "Jest co najmniej kilka czynników ryzyka, które powodują, że może lepiej jest odsunąć decyzję o poluzowaniu polityki monetarnej. Po pierwsze, sytuacja na rynku walutowym: nie wiadomo, jak długo złoty pozostanie słaby, a to ma wymierny wpływ na inflację.(...) Wciąż nie znamy ostatecznego kształtu przyszłorocznego budżetu, nie wiemy, jaki będzie kształt reform zaproponowanych w średnim okresie" - powiedział Marcin Mróz, ekonomista Societe Generale.
W sobotę rząd przyjął ostatecznie projekt budżetu państw, który przewiduje deficyt budżetowy na poziomie 45,5 mld zł, a według tegorocznej metodologii prawie 60 mld zł. Tak duży deficyt oraz zła ocena wystawiona przez rynki średniookresowej strategii finansów publicznych spowodowała znaczące osłabienie się złotego do euro.
Zdaniem ekonomistów rozłożenie akcentów na dzisiejszej konferencji i w komunikacie RPP będzie miało znaczenie dla oczekiwań co do przyszłej skali obniżek. "Dość istotne jest, jakie argumenty Rada poda w komunikacie i na konferencji. Jeżeli jako główny czynnik przemawiający za wstrzymaniem się z obniżką RPP poda osłabienie się złotego, to będzie można liczyć, że do końca roku stopy będą mogły spaść jeszcze o 25 pb" - powiedział Arkadiusz Krześniak, ekonomista Deutsche Banku.
"Jeżeli RPP skupi się na kwestiach fiskalnych i jeżeli krytyka tej polityki będzie silna oraz Rada odniesie się do przyspieszenia gospodarczego, to szanse na obniżkę maleją i Rada raczej obniży jeszcze raz w tym roku stopę rezerw obowiązkowych " - dodał.
"Wydaje mi się, że można oczekiwać obniżki stóp procentowych w ciągu najbliższych miesięcy, ale będzie to zależało od sytuacji rynkowej. A to z kolei będzie zależeć od tego, jak rynki ocenią kształt polityki fiskalnej. Jeżeli będziemy mieli do czynienia z ustabilizowaniem się sytuacji na rynku walutowym, to jeszcze jedna obniżka może wchodzić w grę" - powiedział Mróz.