Wczoraj mieliśmy nagromadzenie obaw o sytuację makroekonomiczną (podgrzewanych przez coraz mniej merytoryczne wypowiedzi decydentów) oraz sygnałów technicznych, które przekreślały poniedziałkowy umiarkowany optymizm. W efekcie sesja zakończyła się fatalnie.

Już początek notowań przyniósł powód do spadku. Zniżka w końca poniedziałkowej sesji nie była niestety ruchem powrotnym do górnego ograniczenia formacji klina, lecz początkiem powrotu w obręb samej formacji. Już po kilku minutach wczorajszych notowań, ceny się w niej znalazły, co kazało zareagować posiadaczom długich pozycji grającym na wybicie poza obszar formacji. Podstawa ich decyzji przestała obowiązywać. Spadek cen został zatrzymany w pobliżu poprzednich dwóch dołków. Nastąpiło odbicie. Warunkiem powrotu optymizmu było pokonanie poziomu 1525 pkt i ponowne wyjście poza klin. Nie udało się - ceny odbiły się od górnego ograniczenia formacji i zaczęły spadek, który na fixingu przerodził się w prawdziwą panikę. Powodem końcowej słabości były zaskakująco niskie wartości wskaźnika Chicago PMI oraz wskaźnika zaufania konsumentów w USA. Zostały uruchomione zlecenia stop i mamy nowe minima spadku od szczytu z początku września.

Nikt się nie bawił w żadne windows dreesing. Miesiąc zaczął się wykreśleniem szczytu, a zakończył wyznaczeniem minimum. Czym teraz będą się chwalić fundusze- Po wczorajszej sesji trudno być optymistą. Wprawdzie nadal przebywamy w okolicy wsparcia na 1480 pkt, ale już początek dzisiejszej sesji może to zmienić. Wielu graczy liczyło na większą korektę, a mamy nowe minima. Nadzieją dla posiadaczy długich pozycji może być linia dolnego ograniczenia klina. Przebicie tej linii umożliwi spadek do okolic 1380-1400 pkt. n