Dzięki wzrostowi zainteresowania akcjami, podniosły się także kursy spółek budowlanych. Dzięki temu część inwestorów osiągnęła zyski. Zwyżka notowań dała nadzieję, że być może uda się wyjść z kryzysu firmom, których akcje wyceniane są poniżej 1 zł. Tymczasem odsianie najsłabszych spółek ułatwiłoby dostęp do kapitału nieco lepszym przedsiębiorstwom. Budownictwo to najliczniejszy giełdowy sektor. Hossa sprawiła, że proces przechodzenia ilości w jakość został zahamowany.
Letnia hossa
Zainteresowanie akcjami spółek budowlanych gwałtownie wzrosło na początku lipca. Od dołka z 2 lipca do szczytu z 1 września indeks Budownictwo zyskał 75%. Zwyżka była na tyle gwałtowna, że trudno opisywać ją jakąś linią trendu. Równie gwałtowny charakter miała początkowo korekta tej zwyżki. Od szczytu wartość indeksu spadła prawie o 20%. Analiza proporcji między wzrostem i spadkiem pokazuje, że trend średnioterminowy wciąż jest korzystny dla posiadaczy akcji. Właśnie teraz, przynajmniej w teorii, jest dobry moment na zakończenie korekty. Wykres wskaźnika znalazł się właśnie w połowie najwyższej białej świecy w tym trendzie wzrostowym (wykres tygodniowy) i na poziomie 38-proc. zniesienia 2-miesięcznej zwyżki. Wsparcie w okolicach 920 punktów jest zatem wyjątkowo silne.
Jednocześnie praktycznie na każdej sesji indeks Budownictwo notuje nowe minimum. Choć moment na powrót do hossy jest niezły, potrzebne jest potwierdzenie na wykresie, że popyt zamierza podjąć jakieś działania. Jeśli spadku nie uda się powstrzymać na tej wysokości, to oczekuję przedłużenia korekty do 800 pkt.
Rzeczywistość kontra GUS