Po klęsce suszy, która dotknęła ostatnio wielu polskich rolników, powrócił pomysł przywrócenia obowiązku ubezpieczania produkcji rolnej. W połowie września Wojciech Olejniczak, minister rolnictwa, zwrócił się formalnie do premiera Millera o zgodę na opracowanie przez resort odpowiedniego projektu ustawy o obowiązkowych ubezpieczeniach upraw (od skutków suszy, powodzi czy gradobicia) i zwierząt. Według zapowiedzi, projekt ustawy ma być gotowy do końca października br. Przepisy mają wejść w życie już na początku 2004 r.

Sytuacja się pogarsza

Obowiązek ubezpieczania upraw i zwierząt istniał w Polsce do 1990 r. Od kiedy go zniesiono, liczba rolników, którzy wykupują takie polisy, systematycznie spada. W 2001 r. tylko około 6% rolników ubezpieczało swoje uprawy i zwierzęta (odpowiednio 2,5% i 3,5%). Zdaniem specjalistów, uprawy podstawowe, głównie cztery zboża (pszenica, żyto, owies, jęczmień) i ziemniaki są praktycznie nie ubezpieczane, dlatego w razie klęsk żywiołowych, np. powodzi, huraganów, rolnicy tracą przeważnie całe plony.

Podstawowe przyczyny

Za podstawową przyczynę nieubezpieczania majątku przez rolników uważa się zubożenie mieszkańców polskiej wsi - w ciągu ostatniej dekady dochody brutto pozostające do dyspozycji rolników indywidualnych spadły o 32,7%. Kolejnym ważnym powodem, który powstrzymuje rolników od kupowania ubezpieczeń, są wysokie ceny za ochronę. Wzrost cen wynika z niewielkiej liczby ubezpieczonych gospodarstw - jeśli na danym obszarze taką ochronę wykupuje tylko kilku rolników, cena za nią na pewno będzie odpowiednio wyższa. Wcześniej, gdy ochronę wykupywała większość rolników, cena polis była zdecydowanie niższa. Powszechność ubezpieczeń powoduje najczęściej spadek ich ceny.