Obecnie w Urzędzie Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych zarejestrowanych jest 238 Pracowniczych Programów Emerytalnych. To niewiele, zważywszy że ustawa o PPE obowiązuje od 1997 r. Dlaczego? Okazuje się, że główną bolączką pracodawców przy tworzeniu takich programów nie tyle zła sytuacja ekonomiczna, lecz zbyt rygorystyczne przepisy.
W przygotowanej nowelizacji rząd postanowił uwzględnić postulaty przedsiębiorców. Przede wszystkim uproszczono i uelastyczniono procedury organizacyjne PPE oraz obniżono koszty ich funkcjonowania. Zrezygnowano z części wymogów formalnych, dotyczących samego programu oraz jego rejestracji. Złagodzono przepisy, dotyczące przerw w funkcjonowaniu programu. Przedsiębiorca, który utworzy dla swojej załogi PPE, będzie miał możliwość jednostronnego zawieszenia płatności składek na trzy miesiące w ciągu roku. Jeśli uzgodni to z załogą, będzie mógł nie płacić składek przez dłuższy czas. Projekt przewiduje ponadto także możliwość rozwiązania pracowniczego programu w oparciu o obopólne porozumienie między pracodawcą a załogą czy wycofanie się z programu PPE z dwunastomiesięcznym wypowiedzeniem. Będzie to możliwe tylko w sytuacjach wyjątkowych, związanych z zagrożeniem stabilności finansowej firmy.
Według projektu, PPE będzie mógł funkcjonować w trzech formach (choć tylko w jednej formie w danym przedsiębiorstwie): pracowniczego funduszu emerytalnego, funduszu inwestycyjnego oraz grupowe ubezpieczenie na życie. Wprowadzono możliwości przekształcenia funkcjonujących obecnie grupowych umów w PPE. Dochody uzyskane z inwestycji w ramach PPE będą zwolnione z podatku dochodowego od lokat kapitałowych.