Już ponad 7% zyskał WIG20 od dołka sprzed tygodnia. Gwałtowne przyspieszenie wzrostu nastąpiło wczoraj, chyba najbardziej za sprawą publikacji miesięcznej alokacji aktywów funduszy emerytalnych. Prawdopodobnie we wrześniu OFE kupiły najwięcej akcji w historii i tylko w części można to wiązać z ofertami Cersanitu i Polfy Kutno.
Na niektórych papierach zakupy przybrały formę wręcz paniczną, tak jakby nabywcy obawiali się, że taniej już nie będzie, albo jakby OFE miały lada dzień wykupić wszystkie akcje... Podejrzewam, że spory był wczoraj w obrotach udział inwestorów spekulacyjnych, krótkoterminowych, co wróży rynkowi dużą zmienność w najbliższych dniach.
Obroty nie były szczególnie wysokie. Owszem, wyższe niż przez ostatnie dwa tygodnie, ale gdzie im tam do 600 mln zł u kresu poprzedniej fali wzrostowej. Z tego względu nie ekscytował bym się specjalnie wczorajszą zwyżką. Owszem, skala była rzeczywiście imponująca, ale jeśli wziąć całą falę spadkową, to znieśliśmy zaledwie jej 40%.
Seria kilku dobrych sesji na giełdach zagranicznych wystarczyła, by zatrzeć złe wrażenia związane z prezentacją założeń budżetowych na rok przyszły. Problemy jednak nie znikły i kiedyś wrócą. Fakt, że nie jutro i nie za tydzień, co daje powody do jakże uzasadnionego optymizmu. Wszak zaplanowany program "racjonalizacji" (jak rozumiem, dotąd pieniądze były wydawane nieracjonalnie) wydatków budżetowych na pewno przyniesie pożądane skutki. Na uwagę zasługuje też niedawna wypowiedź min. Hausnera, który wyjaśnił, że ostatnie osłabienie złotego ma przyczyny polityczne, a nie gospodarcze. Bo przecież bezrobocie spada, a produkcja rośnie. Cieszmy się więc, dopóki można.
Zwróć uwagę na: