Po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, bez zgody Brukseli ani jeden złoty państwowej pomocy nie trafi do przedsiębiorstw. Przynajmniej tak być powinno. Z obserwacji działań Komisji wynika jednak, że pod wpływem różnorakich nacisków i argumentów w wielu przypadkach zgadza się ona, by państwa pomagały przedsiębiorstwom.
Najnowszy przykład ratowanej w ten sposób firmy to francuski Alstom - gigant przemysłowy zatrudniający na całym świecie prawie 120 tys. osób. Wcześniejsze programy finansowane z publicznych środków i o podobnej skali dotyczyły m.in. belgijskich linii lotniczych Sabena, stoczni we wschodnich landach Niemiec i francuskiego banku Credit Lyonnais.
Już teraz trudniej
o zgodę Komisji
Przykład Alstomu dowodzi jednak, że już teraz coraz trudniej o uzyskanie zgody Komisji. Pierwotnie bowiem francuski rząd chciał po prostu pożyczyć spółce 7,1 mld euro i w zamian zostać jej udziałowcem. Na to Mario Monti, komisarz UE ds. konkurencji, nie zgodził się. Teraz Alstom będzie mógł pozyskać jedynie 300 mln euro z emisji akcji w ramach prawa poboru. Reszta potrzebnych firmie środków wpłynie do niej po sprzedaży obligacji w kilku transzach o różnych terminach zapadalności. Emisje te będą w całości gwarantowane przez grupę banków, a wobec nich państwo wystąpi w charakterze gwaranta jedynie 65% obligacji Alstoma.