Reklama

Sztuka odczytywania wykresów

Wykresy giełdowe pozwalają bez trudu wyznaczyć poziom cenowy, na którym umieszczamy zlecenie (z limitem aktywacji). Z tego powodu ta metoda jest bardzo popularna wśród inwestorów opierających swe decyzje na analizie technicznej. Co ważne, jest odpowiednia zarówno dla day traderów, graczy inwestujących w średnim okresie, jak i długoterminowych inwestorów, rzadko zawierających transakcje.

Publikacja: 08.10.2003 10:17

Informacje płynące z wykresu mają decydujące znaczenie przy składaniu zleceń z limitem aktywacji przy użyciu tej metody. To, na jakim poziomie cenowym umieścić zlecenie, zależy od kształtu wykresu, a ściślej mówiąc od sygnałów z niego płynących, takich jak np. przełamanie wsparcia lub oporu czy utworzenie formacji technicznych. W praktyce sprawa sprowadza się do wskazania poziomu cenowego, istotnego dla dalszego rozwoju koniunktury. W trendzie wzrostowym może to być wsparcie, którego przełamanie zapowiadałoby zakończenie zwyżki i rozpoczęcie przeceny lub opór, którego przekroczenie byłoby zwiastunem kontynuacji wzrostu. Przy spadkowej tendencji postępujemy odwrotnie.

Podwójne dno

zapowiada wzrost

Dobrym przykładem jest dzienny wykres KGHM. Na wiosnę utworzyła się na nim formacja podwójnego dna, zapowiadająca odwrócenie trendu na wzrostowy. Aby nie przegapić momentu wybicia, warto było wcześniej ustawić zlecenie z limitem aktywacji kupna akcji. Na złożenie takiego zlecenia inwestor mógł się zdecydować już pod koniec kwietnia, po udanej obronie marcowego dołka.

Problemem pozostawał jednak poziom, którego pokonanie zachęcałoby do otwarcia pozycji. Jednym z możliwych wariantów jest w tym przypadku zlecenie z limitem aktywacji kilka procent powyżej bariery 13,3 zł. W takim wypadku inwestor nabyłby akcje po ok. 14 zł.

Reklama
Reklama

Szeroki wachlarz możliwości

Co się jednak stanie, gdy nasze oczekiwania co do przyszłego kierunku trendu się nie sprawdzą, a potencjalne wybicie z formacji okaże się pułapką cenową? Do ewentualnego szybkiego ucięcia strat pomocne okażą się zlecenia stop-loss. W naszym przykładzie takim sygnałem mógłby być spadek kursu poniżej 13 zł. Oznaczałby, że wybicie z formacji podwójnego dna było fałszywe. W rzeczywistości takie zdarzenie nie miało jednak miejsca. Trend faktycznie podążał zgodnie z oczekiwaniami.

Aby zamienić papierowy zysk na realny, należy teraz sprzedać posiadane walory. Jedna z podstawowych zasad inwestowania mówi: pozwól rosnąć zyskom. Zlecenia typu stop pozwalają postępować zgodnie z nią. W miarę pokonywania przez kurs kolejnych poziomów cenowych, możemy podnosić limit aktywacji zlecenia sprzedaży. Dzięki takiemu zabiegowi nasze zyski będą stopniowo narastać wraz ze zwyżką kursu.

Wadą metody wyznaczania poziomów aktywacji zleceń na podstawie analizy wykresu jest jej subiektywizm. Decyzje zależą bowiem od indywidualnej oceny sytuacji przez inwestora. Tym większe znaczenie szybkiego ucinania strat w momencie, gdy okazuje się, że przyjęty przez nas sygnał wejścia na rynek jest nieprawidłowy.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama