Fala wzrostowa z kilku ostatnich sesji zatrzymała się we wtorek na poziomie 1639 pkt. Prawdopodobnie jest to początek korekty. Można znaleźć kilka powodów dlaczego nastąpiło to właśnie w tym miejscu. Po pierwsze, na podobnym poziomie (1642 pkt) w pierwszej połowie września powstał lokalny szczyt oraz długi czarny korpus. Po drugie, ostatni wzrost zniósł mniej więcej połowę wrześniowego spadku. Mimo bardzo dużego impetu wzrostów z kilku ostatnich sesji rozpoczęta we wtorek korekta powinna potrwać kilka dni.

Warto przypomnieć sobie w tym miejscu wiosenną hossę, kiedy to po każdym zrywie rynek przez dłuższy czas tkwił w konsolidacji. Mimo to ostatecznie indeksy znalazły się znacznie wyżej, niż ktokolwiek przypuszczał. Najbliższym wsparciem jest dolna połowa poniedziałkowej białej świecy w okolicach 1560 pkt. Nieco niżej przebiega przełamana w poniedziałek górna linia kanału, która również powinna powstrzymywać spadek. Objawem sugerującym zakończenie korekty i powrót do trendu wzrostowego może być znaczne zmniejszenie aktywności inwestorów mierzonej wolumenem oraz amplitudą wahań.

Po zakończeniu korekty kontrakty powinny przekroczyć poziom szczytu z początku września (1767 pkt). Wynika to głównie z teorii Elliotta. Ostatnia naprawdę duża fala spadkowa miała miejsce latem 2002 r. i zakończyła się na początku października 2002 r. Jesienią nastąpiła pierwsza fala wzrostowa. Od początku grudnia do 5 marca trwała korekcyjna fala druga. 5 marca zaczęła się zwyżkowa trzecia fala trwająca aż do początku września. Ostatnia korekta była falą czwartą i zgodnie z teorią jej rozmiary były bardzo zbliżone do zimowej fali drugiej. Rozpoczęty niedawno wzrost można uznać za piątą falę hossy. Prawdopodobnie będzie ona składać się z pięciu fal niższego rzędu i zakończy się powyżej wrześniowego szczytu. n