W sierpniu prokuratura odmówiła dochodzenia w tej sprawie, chociaż wnioskowała o to Najwyższa Izba Kontroli, która kontrolowała KGHM. NIK wniosła zażalenie na tę decyzję do Prokuratury Apelacyjnej. W ubiegłym tygodniu sprawa wróciła do Prokuratury Okręgowej, która ma 30 dni na podjęcie decyzji. - Rozpoczęły się czynności sprawdzające, mające na celu zbadanie zakresu przedmiotowego zawiadomienia o przestępstwie i protokołu pokontrolnego NIK. Chodzi o ustalenie, czy są w nim wątki, które nie były objęte poprzednim postępowaniem. Dopiero takie ustalenia pozwolą na podjęcie decyzji o ewentualnym wszczęciu postępowania - powiedziała w czwartek prokurator Ewa Świercz-Dydak z katowickiej Prokuratury Okręgowej.

KGHM Polska Miedź rozpoczął inwestycję w Afryce w 1997 roku. Kontrakt na wydobycie rudy ze złoża Kimpe, jej przerobienie i sprzedaż uzyskanego produktu zawarto z kongijską spółką Sodimico przez pośrednika - spółkę Colmet International. Straty, jakie z tytułu tej inwestycji poniósł KGHM, koncern ocenia na około 136 mln zł, natomiast NIK na ponaddwukrotnie więcej. Pierwsze śledztwo w sprawie inwestycji KGHM w Kongu prowadziła od 1999 roku prokuratura w Katowicach. Dotyczyło zawarcia 7 stycznia 1997 roku przez ówczesnych członków zarządu miedziowego koncernu niekorzystnego dla firmy kontraktu na zakup złoża rudy kobaltu i miedzi w kongijskiej prowincji Kimpe. Wątpliwości budził np. fakt, że ówczesny zarząd KGHM kupił złoże nie od państwowego koncernu Gecamines, ale od spółki Colmet International z siedzibą na Wyspach Dziewiczych. Ze względu na niekorzystne warunki kontrakt był potem renegocjowany. Byłym władzom Polskiej Miedzi zarzucano również, że inwestycja przyniosła straty. Nie było bowiem wystarczających możliwości przerobu wydobywanej rudy na miejscu i zalegała ona na hałdach. Prokuraturę zawiadomił następny zarząd koncernu.

Inwestycja KGHM na Czarnym Lądzie ponownie pojawiła się w kontekście ubiegłorocznego "Raportu otwarcia" rządu Leszka Millera. Sprawą zajęła się NIK, która po kontroli w koncernie złożyła zawiadomienie o niegospodarności zarządu Polskiej Miedzi w związku z inwestycjami w Kongu oraz sfałszowaniem dokumentów w 1997 roku. n PAP

Kurs goni cenę miedzi

Na czwartkowej sesji akcje KGHM zanotowały największy wzrost spośród wszystkich spółek z WIG20. Na zamknięciu akcje miedziowego kolosa wyceniano na 23 zł (wzrost o 4,55% w porównaniu z sesją poprzednią). Obrót wyniósł ponad 32 mln przy 495 mln dla całego rynku notowań ciągłych. Jest to pochodna wzrostu kursu miedzi, który na LME ustanowił swoje 34-miesięczne maksimum. Cena tego surowca w transakcjach trzymiesięcznych wzrosła do 1877 USD za tonę. Zdaniem brokerów, nadal widać spore zainteresowanie inwestycjami w metale, głównie ze strony instytucji finansowych. Inwestycje w surowce stały się alternatywą dla amerykańskiego dolara, który wciąż słabnie wobec najważniejszych walut.