"Pomysł jest ciekawy i teoretycznie możliwy do zrealizowania, tym bardziej, że rynek giełdowy podszedłby do tego typu oferty z dużym zainteresowaniem. Nie wiem natomiast, jak mogłoby to zostać rozwiązane od strony prawnej, bo każda decyzja inna od sprzedaży pakietu kontrolnego pozostałym udziałowcom wymaga ich zgody" - powiedział Marek Świętoń, analityk ING Investment Management.
Jego opinię potwierdza Michał Marczak, analityk Domu Inwestycyjnego BRE Banku. "Widzę kilka zasadniczych przeszkód we wprowadzeniu takiej koncepcji w życie" - powiedział. "Pierwszą i zasadniczą jest uzyskanie zgody Vodafone i TDC, które, jak się wydaje, raczej nie są zainteresowane takim sposobem rozwiązania kwestii własnościowych Polkomtela" - uważa Marczak.
Drugą z przeszkód jest kwestia finansowa, dodał. Wprowadzając część akcji takiej spółki do obrotu publicznego akcjonariusze musieliby sprzedać je rynkowi z pewnym dyskontem. Oznacza to stratę w porównaniu ze sprzedażą inwestorowi strategicznemu, który musiałby zapłacić premię za przejęcie kontroli nad spółką.
"Doświadczenie w tego typu transakcjach wskazuje, że najkorzystniejsza jest bezpośrednia sprzedaż pakietu innym udziałowcom, bo poza samą kwotą transakcji, sprzedający dostaje dodatkowe pieniądze, jako premię za przejęcie pakietu kontrolnego" - potwierdza Marek Świętoń.
Według Michała Marczaka, wbrew pozorom, poza Vodafone, nie ma zbyt wielu potencjalnych kupców pakietu kontrolnego Polkomtela. Drugi zagraniczny akcjonariusz Polkomtela, duński telekom TDC, wydaje się na to jego zdaniem zbyt słaby. Paneuropejscy operatorzy tacy, jak Orange (własność France Telecom), czy T-Mobile (należący do Deutsche Telekom) są już w Polsce obecni. Hiszpańska Telefonica Moviles, wbrew kilku przymiarkom, zdaje się zainteresowana inwestowaniem w innych częściach kontynentu i świata. W grę raczej nie wchodzi również British Telecom.