Od kilkunastu miesięcy korzystnie na wyniki Oławy wpływa osłabienie złotego w stosunku do euro, przy jednoczesnym silnym złotym w stosunku do dolara. Oława kupuje surowce w dolarach, a wyroby gotowe sprzedaje w euro. Niestety, taka sytuacja nie będzie trwać wiecznie.
Poza tym spółka ponosi dosyć wysokie koszty produkcji. Większość wyrobów wytwarza w oparciu o nowe surowce, podczas gdy na całym świecie przerabia się tańsze surowce wtórne.
Negatywnie na wyniki Oławy wpływa wydłużanie się terminów płatności za gotowe wyroby, przy jednoczesnym skracaniu terminów płatności za surowce. W skrajnych przypadkach różnice te dochodzą prawie do 3 miesięcy, a jeszcze potrzebny jest czas na dowóz surowców i ich przetworzenie. Żeby spółka mogła sprostać konkurencji cenowej i uniezależniać wyniki od wysokiego kursu euro, potrzebne są znacznie większe środki obrotowe na sfinansowanie produkcji oraz spore nakłady na inwestycje produkcyjne, w tym także zagraniczne. Sama Oława nie jest w stanie udźwignąć takich wydatków oraz ryzyka związanego z inwestycjami zagranicznymi.
Cena, jaką Boryszew zaoferował w wezwaniu, czyli 30 zł za akcję, jest prawie o 30% wyższa od średniego kursu za ostatnie 6 miesięcy. Część inwestorów mniejszościowych twierdzi jednak, że nie odzwierciedla rzeczywistej wartości firmy, bowiem nie uwzględnia udziałów, jakie huta posiada w innych spółkach.
Sądzę, że cena jest na tyle wysoka, by skłonić wszystkich inwestorów do sprzedaży akcji, co umożliwi Boryszewowi wycofanie Oławy z obrotu publicznego.
Dziękuję za rozmowę.