Z ciekawą sytuacją mamy do czynienia na wykresie WIG20. W piątek, już po raz trzeci, bykom nie powiódł się atak na strefę podażową wokół 1645 pkt. Opór tworzy tam luka bessy oraz 62-proc. zniesienie wrześniowych spadków. Pierwsza porażka popytu mogła być wypadkiem przy pracy. Drugą można było traktować w kategoriach ostrzeżenia. Trzeci nieudany atak jest swoistym sygnałem sprzedaży. Tym silniejszym, że z analogiczną sytuacją mamy do czynienia na wykresie TechWIG, który nie zdołał sobie poradzić z poziomem 606-609 pkt.
Stąd też jest wielce prawdopodobne, iż przyszły tydzień rozpocznie się od spadków. Niedźwiedzie nie powinny popadać jednak w samozadowolenie. To, że opór pozostaje aktualny, nie oznacza, że to one będą rozdawać karty na najbliższych sesjach. Tak nie będzie. Już we wtorek można oczekiwać większej aktywności popytu. Jest to podyktowane aktualną sytuacją na wykresie tygodniowym. Długa biała świeca, w dużej części zakrywająca czarne korpusy z początku września, będzie mobilizowała byki do działania. Zapowiada się więc interesujący tydzień. Kierując się bowiem tylko tym wykresem, należałoby oczekiwać próby ataku na wrześniowe maksima. Po takim tygodniu popyt może spokojnie do tego doprowadzić. To żaden problem. Problemem będzie natomiast utrzymanie tak wypracowanej przewagi.
Pamiętać należy, iż wrześniowa spadająca gwiazda została utworzona na poziomie zniesienia Fibonacciego (1750 pkt - 50-proc. zniesienie bessy z lat 2000-2001). Równocześnie średniotygodniowe obroty dorównały tym z marca 2000 roku. Jeżeli do tego dodamy fakt, iż w momencie tworzenia szczytu tygodniowy RSI sięgnął najwyższego poziomu od 1994 roku, to trudno nie zauważyć, że mieliśmy do czynienia ze szczytem hossy. Dlatego też, pomimo podziwu dla determinacji kupujących w ostatnich dniach, wątpię, żeby doszło do zanegowania wcześniejszych sygnałów sprzedaży. Jeżeli więc sytuacja na giełdach zagranicznych pozwoli i dojdzie do testu wrześniowego szczytu, będzie to doskonała okazja do sprzedaży akcji.