Sprawdzający się dotychczas całkiem dobrze schemat walutowo-giełdowy ma szanse zadziałać i tym razem. Od kilku lat mamy do czynienia z mechanizmem, według którego kupując akcje, szczególnie z sektora bankowego, mniej więcej na przełomie września i października da się je kilka miesięcy później odsprzedać z całkiem pokaźnym zyskiem. Co ważne, zwyżki te rozpoczynają się zazwyczaj w momencie zakończenia fali spadkowej kursu złotego, co sugeruje, że w początkowej fazie wzrostu ,,przełomu roku", wywołuje je w dużej mierze kapitał zagraniczny.
W tym kontekście szczególnej wagi nabierają wydarzenia sprzed prawie dwóch tygodni. Oto 30 września zachodni inwestorzy potraktowali paniczną wyprzedaż naszej rodzimej waluty wobec euro jako okazję do szybkiego zajęcia długiej pozycji. Sugeruje to, że w ostatnim dniu poprzedniego miesiąca mieliśmy do czynienia z ,,dniem odwrotu" na rynku walutowym. Dzięki tym wydarzeniom teza o sukcesywnym w średnim okresie umacnianiu się złotego i w ślad za nim umacnianiem się rynku akcji staje się realna. Rozważania te są o tyle istotne, że w sytuacji sporego, już 30-procentowego, udziału akcji w portfelach OFE, kluczowego znaczenia nabiera zachowanie innych dużych uczestników rynku - przede wszystkim inwestorów zagranicznych.
Ciążąca od pewnego czasu nad giełdą warszawską perspektywa debiutu Banku Austria Creditanstalt została już w dużej mierze zdyskontowana przez uczestników rynku. Świadczy o tym zachowanie w pierwszej dekadzie października indeksu WIG-Banki.
Wciąż mocno trzymają się giełdy amerykańskie. Indeks S&P 500 ma jeszcze ponad 10-proc. potencjał wzrostowy, wynikający z formacji potrójnego dna, co stanowi dodatkowy argument na rzecz realizacji pozytywnego scenariusza także u nas.
Zwróć uwagę: