Miniony tydzień zostanie długo w pamięci posiadaczom krótkich pozycji. Był to bowiem tydzień, który przyniósł największą zwyżkę indeksu i kontaktów. Złe nastroje odmieniły się gwałtownie w poniedziałek. Przy niewielkim obrocie indeks wzrósł o ponad 3%, nie napotykając na większą podaż. Na kolejnych sesjach trend wzrostowy był kontynuowany.
W środę indeks rósł dzięki kontraktom, które notowane były momentami z 35-pkt. przewagą nad WIG20. Tak duża dodatnia różnica pozwala na arbitraż, czyli zajmowanie krótkich pozycji na futures i jednoczesne kupowanie koszyka akcji z indeksu. O tym, że to właśnie arbitraż ciągnął WIG20 do góry, świadczą nieproporcjonalnie duże zwyżki lżejszych, mniej płynnych walorów, w stosunku do wielkich. Na przykład Świecie i Kęty wzrosły po ok. 7%, podczas gdy TP tylko o 1,5%. Spółki spoza indeksu prawie wcale nie urosły. Futures na wielkiej fali optymizmu osiągnęły 1690 pkt. Strach pomyśleć, co by się działo z bazą w sytuacji, gdyby nie było arbitrażu, a większość chciałaby mieć pozycje długie. A bywało jeszcze w 2000 roku, że baza wynosiła ponad 50 pkt!
Liczba otwartych pozycji jest bardzo wysoka i mogłaby świadczyć o sile trendu. Jednakże mamy przecież sytuację, że większość spekulujących zajęła długie, a krótkie znajdują się w posiadaniu arbitrażystów. Wobec tego nie wyciągałbym pochopnego wniosku, co do kontynuowania trendu w najbliższych dniach. Rynek urósł ponad wielkość faktycznego popytu, bo arbitraż jest popytem pozornym. W czwartek nastąpiło już przesilenie, w piątek kontynuowano korektę. W tej sytuacji, o ile nie pojawią się nowe, pozytywne czynniki okołorynkowe, należy spodziewać się kontynuacji korekty. Niespodziankę może sprawić w poniedziałek TP, po podaniu przez MF planów sprzedaży.