Miedź, aluminium i inne metale przemysłowe po jednym dniu przerwy znowu wczoraj zdrożały, ale coraz częściej powtarzane są opinie, że ostatnie zwyżki cen przewyższają spodziewany popyt. Miedź i cyna są już najdroższe od prawie 3 lat, aluminium i cynk od 2,5 r., ołów od 6 lat, a nikiel od 14. Ceny wzrosły tak znacznie, gdyż fundusze inwestycyjne kupowały te metale, zakładając, że ożywienie gospodarcze zwiększy na nie popyt. Obecne ceny mogą już jednak skłonić wielkich inwestorów, zwłaszcza fundusze hedgingowe do realizacji zysków, a kopalnie miedzi do zwiększenia wydobycia, co też spowoduje wzrost podaży. W tej sytuacji coraz bardziej prawdopodobna staje się korekta, aczkolwiek zdaniem analityków tego rynku, nie powinna być ani zbyt głęboka, ani długotrwała. Ożywienie gospodarcze, zwłaszcza w USA, jest bowiem faktem, co potwierdziły wczorajsze informacje o wzroście sprzedaży detalicznej i rekordowej aktywności przemysłu w regionie Nowego Jorku. Wczoraj po południu na londyńskiej giełdzie tona miedzi kosztowała 1935 USD, wobec 1919 USD na zakończeniu wtorkowych notowań.

Ceny ropy naftowej początkowo spadały wczoraj na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie, ale w ciągu dnia stopniowo odrabiały poranne straty. Analityków martwi przede wszystkim stan zapasów oleju opałowego w Stanach Zjednoczonych, które już w poprzednich tygodniach były niskie. Tymczasem amerykańska jesień jest w tym roku chłodniejsza niż zazwyczaj. Uczestnicy tego rynku przypuszczają, że rezerwy paliw destylowanych, do których należy olej opałowy, spadły w ub. tygodniu w USA o 393 tys. baryłek. Jednocześnie prognozują, że rezerwy surowej ropy w USA wzrosły. Departament Energetyki przedstawi raport o zapasach ropy i paliw dzisiaj po południu, a nie jak zazwyczaj w środę, gdyż na początku tygodnia obchodzono w USA święto Kolumba. Po południu w Londynie baryłka ropy Brent z dostawą w listopadzie kosztowała wczoraj 30,87 USD, a więc o 15 centów więcej niż na wtorkowym zamknięciu.

Kontrakty terminowe na złoto staniały wczoraj, gdyż umocnienie się kursu dolara i wzrost cen na giełdach akcji zmniejszyły atrakcyjność tego kruszcu jako alternatywnej inwestycji. Ścisłe powiązanie ceny złota z kursem dolara jest już tendencją trwałą i nic nie wskazuje na to, by rynek miał od niej odejść. Uncja złota z dostawą w grudniu staniała na nowojorskim rynku Comex o 1,8 USD, do 374,4 USD.