"Brak komfortu wynika głównie z niewielkiej ilości środków, jakie rząd posiada na swojej lokacie w banku centralnym. Szacuje się, że jest tam obecnie ok. 1,7 mld zł, chociaż pod koniec miesiąca suma ta może się zwiększyć do ok. 3,5-4,0 mld zł, m.in. przez emisje bonów i potencjalnie emisję zagraniczną" - powiedział Jacek Wiśniewski, analityk Banku Pekao SA.
Lokata rządu w banku centralnym jest poduszką płynnościową, pozwalającą finansować deficyt w przypadku braku sprzedaży obligacji.
"Nawet 4,0 mld zł to zbyt mała suma, aby rząd mógł się czuć komfortowo. Gdyby np. rząd nie sprzedał kolejnego 1 mld zł w papierach, to pieniądze z tej lokaty byłyby bardzo szybko wydane. A brak sprzedaży obligacji i środków na lokacie oznacza cięcia wydatków" - dodał analityk.
Niewielkie środki na lokacie rządu widoczne są w opublikowanych w środę wieczorem wynikach budżetu państwa po wrześniu. Deficyt po dziewięciu pierwszych miesiącach wyniósł 85,4% rocznego planu, czyli był zgodny z wcześniejszymi zapowiedziami.
"Mamy pogorszenie 'sentymentu' na rynkach. Jednym z powodów jest właśnie bieżąca sytuacja budżetu. Rząd ma duże kłopoty, a na niesprzedawanie obligacji już go nie stać. Rząd nie jest może jeszcze pod ścianą, nie ma noża na gardle, ale nie ma już takiego komfortu" - powiedział Wiśniewski.