Według kongresmenów spółka kontrolowana przez Halliburtona - KBR - pobiera od armii za każdy galon (3,78 l) benzyny od 1,62 USD do 1,70 USD. Tymczasem cena paliwa w irackich stacjach benzynowych waha się od 4 do 15 centów za galon, choć - trzeba przyznać - kraj ten cierpi na niedobór benzyny z powodu uszkodzonej infrastruktury.
Nawet przy imporcie benzyny z sąsiedniego Kuwejtu i innych krajów Zatoki Perskiej marża pobierana przez Halliburton jest zbyt wysoka - twierdzą Waxman i Dingell. Średnia cena hurtowa galona benzyny w tym regionie wynosi 71 centów, do której należy doliczyć ok. 25 centów za transport. Oznacza to, że Halliburton zarabia najmniej 66 centów na jednym galonie benzyny. Kongresmeni oskarżają także administrację o subsydiowanie sprzedaży paliwa w kraju posiadającym drugie co do wielkości rezerwy ropy naftowej na świecie.
Ujawnione na Kapitolu fakty zbiegły się w czasie z kongresową debatą na temat przyznania administracji dodatkowych 87 mld USD na prowadzenie operacji w Iraku i Afganistanie. Wielu kongresmenów kwestionuje jednak sposób wydawania pieniędzy, oskarżając administrację o trwonienie funduszy i niejasne kryteria przyznawania kontraktów. Kontrakt na sprzedaż benzyny jest obecnie dokładnie sprawdzany zarówno przez Pentagon, jak i przez Kongres.
Jedna z pierwszych afer dotyczących odbudowy Iraku związana była właśnie z Halliburtonem, który otrzymał bez przetargu kontrakt na gaszenie szybów naftowych. Potem doszły także inne kontrakty na odbudowę infrastruktury i dotychczas z kasy federalnej do koncernu przepłynęło 1,4 mld USD. Obecnie Halliburton stara się o przedłużenie umów.
Szefem Halliburtona był do 2001 r. obecny wiceprezydent Dick Cheney, który wciąż otrzymuje rozłożoną na kilka lat odprawę, oraz jest w posiadaniu opcji zakupu akcji koncernu.