"Byłem przekonany, że realizacja programu Jerzego Hausnera wymaga wyobraźni od polityków. Przykro mi, że nie wszyscy działacze SLD to rozumieją, ale jestem przekonany, że większość moich kolegów i koleżanek poprze ten program w przekonaniu, że to, co jest dobre dla Polski, jest dobre dla SLD" - powiedział Miller dziennikarzom w Sejmie.
Obecnie jednoznacznie przeciw zgłoszonemu przez rząd projektowi budżetu opowiedziały się wszystkie kluby opozycyjne, łącznie z byłym koalicjantem rządzącej SLD-UP, Polskim Stronnictwem Ludowym (PSL), które wcześniej w piątek zdecydowało o wprowadzeniu dyscypliny klubowej dotyczącej obecności na głosowaniu oraz oddania głosu za wnioskiem o odrzucenie projektu budżetu.
Jednak nawet w takiej sytuacji szansa opozycji na wygraną w tym głosowaniu jest niewielka. Za budżetem opowie się bowiem, oprócz rządzącej koalicji Sojuszu Lewicy Demokratycznej - Unii Pracy (SLD-UP), która może liczyć na 207 głosów, część kół poselskich utworzonych z byłych posłów Samoobrony (na pewno Polski Blok Ludowy liczący 6 posłów) oraz na większość z 18 posłów niezależnych, którzy w większości zostali wydaleni z klubu SLD.
Do tej pory mniejszościowy rząd Leszka Millera nie przegrał żadnego ważnego głosowania.
W najważniejszym jak dotąd głosowaniu w czerwcu - mimo całkowitej mobilizacji opozycji - Sejm przyjął wotum zaufania dla rządu Millera. Za przyjęciem zgłoszonego przez premiera wniosku głosowało ostatecznie 236 posłów przy 213 głosach przeciw i bez głosów wstrzymujących się. Rząd przetrwał wtedy właśnie dzięki absencji części posłów Samoobrony i poparciu posłów niezależnych.