W piątek na rynku obligacji nastroje były takie same jak przez cały tydzień, czyli złe. Ceny nadal spadały i to dość znacznie. Rentowność papierów dwuletnich przesunęła się w górę o 10 pkt bazowych i po południu wyniosła 4,405%, zaś pięcioletnich poszła w górę o 17 pkt bazowych, do 6,14%. Dochodowość nie zmieniła się tylko w przypadku papierów dziesięcioletnich (6,382%).

Zachowanie rynku przekonuje, że inwestorzy widzą w przyjęciu budżetu w kształcie proponowanym przez rząd duże zagrożenie. Obawy mogłyby rozwiać działania obniżające przyszłoroczne wydatki, ale takich deklaracji na razie nie ma.

Na trudną sytuację wewnętrzną nakłada się trwające od początku miesiąca pogorszenie klimatu na bazowych rynkach obligacji. Wykres rentowności dziesięcioletnich papierów amerykańskich testuje czteroletnią linię trendu spadkowego. Nie ma powodów, by wrześniowe umocnienie obligacji traktować inaczej jak korektę po wcześniejszej wyprzedaży. Z tego wynika, że w obecnej fali przeceny na wykresie rentowności dojdzie do zmiany długookresowej tendencji na wzrostową. Będzie to wywierać nie tylko presję zniżkową na ceny polskich papierów skarbowych, ale też na kursy akcji na giełdach w USA.