Piątkowa sesja potwierdziła wcześniejsze obawy. Już w tym tygodniu czuć świąteczną atmosferę, przejawiającą się w małej aktywności inwestorów. To nie handel jest teraz na pierwszym miejscu w ich głowach.
Efekt tego dobrze widać w statystykach sesji. Otwarcie bliskie czwartkowemu zamknięciu i mała rozpiętość sesji wyraźnie pokazują, że zainteresowanie rynkiem zdecydowanie spadło. Mały obrót jest oczywiście wynikiem tej niewielkiej aktywności, ale warto zauważyć, że byłby on jeszcze niższy, gdyby wczoraj nie wygasała grudniowa seria kontraktów.
Fakt wygasania jednej z serii kontraktów wpłynął też na przebieg ostatniej godziny notowań. Tuż po 15.00 na rynku pojawiły się poważne wymiany koszy zleceń. Indeks skakał po kilka punktów w obie strony. Nie spadł jednak poniżej poziomu wsparcia na 1550 pkt ani nie wyszedł nad 1560 pkt, czyli obecny poziom oporu na wykresie intra. Powodem tego nagłego wzrostu aktywności graczy była rozpoczęta właśnie o 15.00 procedura liczenia średniej wartości indeksu, która była podstawą do rozliczenia serii grudniowej. Nigdy wcześniej tak się tym nie emocjonowano. Jednak ostatnio, przy wzroście liczby inwestorów parających się arbitrażem, ostatnia godzina w dniu wygasania serii nabrała wielkiego znaczenia.
Spoglądając na wykres kontraktów ostatnia godzina nie wyglądała najlepiej. Przez dłuższy czas poziom 1590 pkt był skutecznym wsparciem. Jednak wspomniane walki na indeksie sprawiły, że wsparcie to zostało przełamane i zamknięcie ostatniej świecy jest już niższe. Nie jest to jeszcze jakiś poważny problem byków. Dla posiadaczy długich pozycji ważniejszy zdaje się być poziom 1580 pkt. Spadek zatrzymał się tuż nad (minimum sesji 1583 pkt). Dopiero przełamanie tego poziomu oraz 1550 na indeksie otworzy drogę do większych spadków.