Giełda w Tajlandii zamierza nałożyć na tzw. day-traderów, czyli inwestorów zawierających nawet kilka transakcji dziennie, obowiązek płacenia pełnej kwoty za akcje w momencie, gdy dokonują zakupu, a nie - jak jest dotychczas - na koniec sesji. Podobne zasady wprowadzono już na rynku w Indiach. W Japonii władze giełdy od pewnego czasu coraz więcej informują na temat transakcji zawieranych przez inwestorów krótkoterminowych, co ma wyeliminować gwałtowne zmiany kursów. Te działania mają na celu ograniczenie możliwości manipulowania rynkiem przez spekulantów.

Najgłośniejszą w ostatnim czasie aferą, w którą zamieszani byli krótkoterminowi inwestorzy była sprawa gwałtownego wzrostu kursu akcji spółki z giełdy w Bangkoku - Millenium Steel. Jej akcje zaczęły nagle rosnąć w sierpniu br., jednego dnia, zyskując aż 20%. W ciągu niecałych trzech tygodni wzrosły o ponad 80%. Tymczasem zwyżka nie miała żadnego uzasadnienia fundamentalnego. Millenium Steel spodziewa się zysku najwcześniej w 2006 r. W połowie września okazało się, że za wzrostem stoją day-traderzy, którzy umówili się, by wywindować kurs w górę.

Właśnie coraz częstsze przypadki nagłych zmian cen akcji spowodowały, że azjatyckie giełdy chcą ukrócić działania spekulantów. Jest to dla nich szczególnie ważne, bo chcą przyciągnąć większą liczbę inwestorów długoterminowych, czyli przede wszystkim fundusze inwestycyjne. A moment do tego jest bardzo dobry. Według opublikowanego w końcu ubiegłego tygodnia raportu w portalu internetowym EmergingPortfolio.com fundusze akcyjny inwestujące na tzw. rynkach wschodzących (emerging markets), ulokowały w tym roku na Dalekim Wschodzie aż 7,8 mld USD. Region ten zdecydowanie dystansuje pod względem napływu środków inne emerging markets, takie jak Europa Środkowowschodnia czy Ameryka Łacińska.

- Nie ma się co dziwić, że giełdy azjatyckie chcą przyciągać długoterminowy kapitał. Jest on o wiele ważniejszy z punktu widzenia interesu kraju, do którego napływa, od kapitału spekulacyjnego - twierdzi Tom Rodwell z londyńskiego funduszu Pictet Asset Management, który obecnie ma w aktywach z rynków wschodzących ulokowane ok. 3,8 mld USD.