Po zaledwie dwóch spadkowych sesjach, wczoraj rano ropa naftowa znowu zaczęła drożeć. Przyczyn tego upatrywano w gwałtownym ochłodzeniu w Europie, spodziewanym spadku zapasów oleju opałowego w USA i wreszcie w zapowiedzianym przez OPEC zmniejszeniu wydobycia. Wszystko to sprawiło, że ponownie pojawiły się obawy o możliwość wystarczającego zaspokojenia popytu w zimie. W Londynie temperatura spadła wczoraj do zaledwie 2 stopni Celsjusza i tak zimno, według najnowszych prognoz BBC, ma być już do końca tygodnia. Dla Paryża na sobotę zapowiedziano 4 stopnie mrozu. Dla uczestników rynku paliwowego oznacza to nadejście zimy i nie mogło pozostać bez wpływu na ceny ropy. Przewiduje się, że amerykański Departament Energetyki poinformuje jutro o kolejnym wzroście zapasów surowej ropy, natomiast rezerwy destylatów, w tym oleju opałowego, prawdopodobnie drugi tydzień z rzędu zmniejszyły się. Minister ds. ropy naftowej Zjednoczonych Emiratów Arabskich potwierdził wczoraj, że OPEC przygotowuje się do zmniejszenia wydobycia od 1 listopada. Zapewnił jednak, że ostatni znaczny wzrost cen ropy był wynikiem jedynie spekulacji, a nie braków tego surowca na rynku. I chyba przekonał uczestników rynku, bo po południu w Londynie baryłka ropy Brent z dostawą w grudniu kosztowała wczoraj 28,55 USD, a więc o 7 centów mniej niż na poniedziałkowym zamknięciu.

Kontrakty terminowe na miedź, po znacznej zwyżce w poniedziałek (w tym roku wzrost ceny w sumie wyniósł już 30%), wczoraj nieco staniały. Na rynku coraz częściej pojawiają się bowiem opinie, że fundusze hedgingowe mogą przystąpić do likwidowania pozycji, których liczba jest największa od 20 lat. Wystarczającym powodem wydaje się cena miedzi, najwyższa od trzech lat. Dotychczasowe zwyżki ceny miedzi były powodowane przede wszystkim oczekiwaniem na ożywienie gospodarcze na świecie. I na to stawiały fundusze. Do utrzymania cen na przynajmniej obecnym poziomie, a zwłaszcza do przekroczenia bariery 2000 USD za tonę, potrzebne są teraz informacje potwierdzające te prognozy, a zwłaszcza wyraźne przyspieszenie tempa wzrostu w USA. Wczoraj na krótko przed zamknięciem sesji na londyńskiej giełdzie tona miedzi kosztowała 1992 USD wobec 1994 USD na zakończeniu poniedziałkowych notowań.

Kontrakty terminowe na złoto osiągnęły wczoraj cenę najwyższą od ponad dwóch tygodni. Uncja złota z dostawą w grudniu zdrożała na nowojorskim rynku Comex o 4 USD do 378,40 USD.