W wyniku wtorkowego spadku na wykresie dziennym powstała czarna świeca. Jej korpus jest najdłuższy od początku tej fali zniżkowej, co w połączeniu z brakiem dolnego knota oznacza, że dynamika trendu nie tylko się nie zmniejsza, ale nawet rośnie. Jest to argument za testowaniem wsparcia na poziomie dołka z 30 września (1476 pkt). Wynik tego testu będzie miał duże znaczenie, nie tylko w krótkoterminowym horyzoncie.

Szczyty z początku września i 15 października znajdują się na tak podobnych poziomach, że można mówić o formacji podwójnego szczytu. Dołek z 30 września byłby w takim przypadku jej szyją, a jego przełamanie oznaczałoby dopełnienie formacji i zapowiadałoby spadek porównywalny z jej rozmiarami. Daje to poziom około 1200 pkt.

Przełamanie wrześniowego dołka nie będzie jednak łatwe. Po drodze, w okolicach wtorkowego zamknięcia znajduje się jeszcze wsparcie utworzone przez lokalny szczyt z 29 września oraz dolną połowę długiej białej świecy z 6 października. Być może przebijając tę barierę trend spadkowy wytraci impet na tyle, że nie będzie już w stanie przełamać wrześniowego dołka.

Na tym samym poziomie, co wrześniowy dołek, znajduje się jeszcze inna ważna bariera - szczyt ze stycznia 2002 r. Ostatni argument za utrzymaniem wrześniowego dołka wynika z teorii Elliotta. Hossa zaczęła się w październiku 2002 r. Wrześniowy szczyt z dużym prawdopodobieństwem można oznaczyć jako koniec trzeciej fali niższego rzędu. Wynika z tego, że brakuje jeszcze jednej - piątej i ostatniej fali wzrostowej, a obecne wahania są falą czwartą płaską (typu 3-3-5). Jeśli tak, to indeks powinien przetestować wrześniowy dołek, a być może nawet spaść trochę poniżej niego. Później jednak rynek powinien ruszyć do góry i ustanowić nowy szczyt.