- Wśród firm, z którymi mieliśmy tu na miejscu kontakt, znacząca liczba jest zainteresowana notowaniem na New York Stock Exchange - stwierdził Bryant Seaman. Dodał przy tym, że przybył właśnie do Rosji, ponieważ ma ona bardzo perspektywiczną, coraz bardziej liberalną gospodarkę. - Mogę odpowiedzialnie zadeklarować, że w przyszłym roku wprowadzimy do obrotu przynajmniej jedną rosyjską spółkę - powiedział przedstawiciel nowojorskiej giełdy.

Obecnie na NYSE notowanych jest pięć firm z Rosji. Ostatni debiut miał miejsce w lutym br., kiedy do obrotu wprowadzono kwity depozytowe (tzw. ADR-y) spółki spożywczej Wimm-Bill-Dann, największego rosyjskiego producenta soków i wyrobów mlecznych. Pierwszą firmą z Rosji, która pojawiła się w Nowym Jorku, był drugi co do wielkości operator sieci telefonii komórkowej w tym kraju - VimpelCom. Zadebiutował w 1996 r. Oprócz niego inwestorzy w USA mogą też obracać kwitami koncernu telekomunikacyjnego Rostelecom, innego operatora sieci telefonii komórkowej Mobile TeleSystems (MTS) i szóstego co do wielkości koncernu naftowego w Rosji - Tatnieftu.

Nieoficjalnie mówi się, że spółką, która - według B. Seamana - powinna zadebiutować prawie na 100% na NYSE w przyszłym roku, jest koncern naftowy JukosSibnieft. We wtorek nie wykluczył tego dyrektor finansowy tej spółki Bruce Misamore. Dodał jednak, że ewentualne wejście na NYSE wymagałoby wielu wysiłków. Przede wszystkim, na mocy nowej ustawy Sarbanesa-Oxleya wymaga, żeby zagraniczni emitenci w pełni spełniali wymogi amerykańskich zasad rachunkowości. Tymczasem Jukos, który publikuje już wyniki według tych standardów, spiera się np. z Komisją Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) o sposób księgowania rezerw.