Brygada antyterrorystyczna w kominiarkach wkracza o świcie do prywatnego domu i aresztuje przerażonego właściciela. Scena z filmu gangsterskiego? Niestety, nie. Taki obraz coraz częściej staje się elementem naszego życia gospodarczego. Aresztowany przedsiębiorca trafia do więzienia (często do wspólnej celi z pospolitymi przestępcami), a prokurator stawia mu zarzuty. Pytanie, dlaczego formułuje je prokurator, skoro "afera" ma aspekt skarbowo-finansowy, jest pytaniem retorycznym. Zarzuty wobec przedsiębiorcy często potrafi, bardzo szybko, obalić zdolny student drugiego roku prawa lub ekonomii. Prokurator potrzebuje więcej czasu, gdyż jest przekonany, że trafił na gigantyczną aferę. W końcu jednak przedsiębiorca--przestępca, po zapłaceniu sporej kaucji, wychodzi na wolność. Po jakimś czasie dowiaduje się, jak Roman Kluska, były prezes Optimusa, że "w sensie prawnym pańska sprawa nie istnieje". I nic z tego nie rozumie, chociaż jednego jest pewien: w jego rozliczeniach z fiskusem wszystko jest w porządku. Aresztowany przedsiębiorca zadaje sobie pytanie: komu się naraził. W naiwności swojej jest przekonany, że maksyma strażników socjalistycznej praworządności: "dajcie mi człowieka, a paragraf zawsze się na niego znajdzie", umarła razem z gospodarką centralnie sterowaną. Niestety, nie.

W tym samym czasie, gdy antyterroryści aresztują niewinnych, prawdziwi aferzyści spokojnie przekraczają granice, potem wysyła się za nimi listy gończe, a kiedy już się odnajdą "w ciepłych krajach", nasz wymiar sprawiedliwości rozpoczyna heroiczną i bardzo kosztowną walkę o ich ekstradycję.

Sytuacja, w której każdy przedsiębiorca w oczach urzędników jest potencjalnym aferzystą, jest chora. Co można zrobić? Prywatni pracodawcy, skupieni wokół Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, powołali Społecznego Rzecznika Przedsiębiorców. Mecenas Wojciech Błaszczyk jest świadomy, że jego działania nie zmienią z dnia na dzień urzędniczych obyczajów. Cudu nie będzie, a przedsiębiorcy nadal będą trafiać do więzienia, gdy urzędnikowi będzie się wydawało, że popełnili przestępstwo gospodarcze. Nie może jednak być zgody na naruszanie i nadużywanie prawa wobec przedsiębiorców. Każdy taki przypadek powinien być odnotowany i nagłośniony. Prezes Optimusa nie ukrywa, że wyszedł z więzienia tylko dzięki medialnej burzy, która została wywołana jego aresztowaniem.

Ilu drobnych przedsiębiorców walczy - nie w świetle telewizyjnych kamer i radiowych mikrofonów, lecz w zaciszu gabinetów - z urzędniczą głupotą i brakiem kompetencji? Już dzisiaj strach przed urzędnikiem jest większy niż strach przed konkurencją.

Rzecznikowi pracy z pewnością nie zabraknie. Roman Kluska nie był pierwszy, ale też i nie ostatni, niestety, na tej liście...