Który moment, Pana zdaniem, będzie najlepszy, aby przystąpienie do strefy euro dało Polsce najwięcej korzyści ?
To bardzo trudne pytanie. Istnieje ryzyko, że jeśli zrobi się to zbyt szybko, spodziewane efekty mogą nie być zadowalające. Najprościej powiedzieć jest: nie śpieszcie się i spokojnie czekajcie na spełnienie wszystkich warunków. Jednak czekanie również wiąże się z ryzykiem. Państwa pozostające poza strefą euro są mniej wiarygodne i atrakcyjne.
Wiele krajów, np. Irlandia, po wejściu do Unii miało problemy z rosnącym długiem publicznym. Czy to grozi również Polsce?
W krótkiej perspektywie wszystko zależy od ministra finansów. Jednak w 2005 i 2006 r. fudusze unijne będą płynąć do Polski szybciej. Będą one przeznaczone na niektóre projekty publiczne, finansowane obecnie przez budżet. Dodatkowo wejście do UE spowoduje większą skłonność polityków do ograniczania deficytu, by nie odwlekać przyjęcia euro.
Wielu polityków zarzuca NBP, że stopy procentowe są zbyt wysokie, co ogranicza wzrost PKB. Czy warto zrezygnować z szybszego wzrostu PKB teraz, by wejść do strefy euro szybciej?