Skarb Państwa dysponuje około 68% akcji LOT-u. Od dawna powtarza, że kolejny etap prywatyzacji nie nastąpi, zanim nie wyjaśni się los papierów znajdujących się w rękach syndyka Swissaira. Szwajcarzy kupili prawie 38% walorów pod koniec 1999 r. Zapłacili 184 mln USD. Później firma została dokapitalizowana przez państwo. W efekcie udział Szwajcarów obniżył się do 25%.
SAS unika szczegółów
Syndyk jest zainteresowany sprzedażą akcji. Problem w tym, że nie widać chętnych. Naturalnymi kandydatami na inwestora są sojusznicy ze Star Alliance. Zainteresowanie akcjami polskiej spółki w wywiadach dla skandynawskiej prasy sygnalizował prezes SAS Jorgen Lindegaard. W Warszawie, podczas uroczystości przystąpienia LOT-u do przymierza, nie chciał jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie o ewentualne związki kapitałowe. - Polska to bardzo interesujący obszar dla inwestycji skandynawskich. Są szanse, żeby zacieśniała współpracę w basenie Morza Bałtyckiego, którym jesteśmy szczególnie zainteresowani - stwierdził. Bardziej jednoznaczne jest stanowisko Lufthansy. - Działamy w branży, zajmującej się przewożeniem ludzi, a nie wykupywaniem innych linii lotniczych. Najważniejsze jest więc dla nas pozyskiwanie coraz większej liczby pasażerów. Na to wolimy wydawać pieniądze - powiedział Wolfgang Mayrhuber, prezes niemieckiego przewoźnika, lidera Star Alliance. Żaden z innych członków sojuszu nie podjął tematu ewentualnych związków kapitałowych z naszym przewoźnikiem.
Za wcześnie na sprzedaż?
Oficjalnie LOT nie komentuje żadnych spraw właścicielskich.