Ławnicy obradowali w Nowym Jorku przez pięć dni, zanim doszli do wniosku, że nie uda im się osiągnąć wspólnego stanowiska, i orzec, czy Quattrone rzeczywiście utrudniał pracę wymiarowi sprawiedliwości w wyjaśnianiu afery z ofertami spółek technologicznych na rynku pierwotnym na przełomie tysiącleci. Prokuratura zarzucała mu m.in. zniszczenie, już po rozpoczęciu śledztwa, poczty elektronicznej wymienianej z klientami i szefami firm internetowych.

Quattrone był także oskarżany o to, że przy emisjach akcji na rynku pierwotnym miał rozdzielać na lewo i prawo swoim najlepszym klientom udziały w spółkach technologicznych, do których nie mieli dostępu zwykli inwestorzy.

Kluczem w całej sprawie była interpretacja e-maila wysłanego przez Quattrone do jego podwładnych 5 grudnia 2000 roku, w którym zalecał wyczyszczenie niektórych danych z komputerów. Bankier utrzymywał, że nie wiedział, iż w tym czasie władze zażądały dostępu do tych dokumentów, bo toczyło się już dochodzenie w sprawie IPO zarówno w federalnej prokuraturze, jak też w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC). Jego prawnicy utrzymywali, że Quattrone zastosował się do obowiązujących w CSFB procedur. Przekonywali także ławę przysięgłych, że ich klient nigdy nie podejmował ostatecznych decyzji o przydziale IPO.

Podczas procesu Quattrone zdecydował się na ryzykowną taktykę i wystąpił przed sądem we własnej obronie. Z wypowiedzi ławników już po unieważnieniu procesu wynikało, że przyniosła ona więcej szkody niż pożytku. Bankier plątał się w krzyżowym ogniu prokuratorskich pytań i prawdopodobnie, gdyby odmówił składania zeznań, zostałby uniewinniony. Stawka była wysoka, bo Quattrone groziło maksymalnie 25 lat więzienia i 750 tysięcy dolarów grzywny,

Prokuratura może próbować jeszcze raz postawić bankiera przed sądem. Pierwsze wypowiedzi po unieważnieniu procesu świadczyły, że taka ewentualność jest brana pod uwagę. Jednak w poniedziałek pojawiły się w Nowym Jorku sugestie, że ryzyko kolejnego unieważnienia procesu jest zbyt duże, aby prokuratorzy zdecydowali się na ponowne wniesienie oskarżenia.