Cena ropy naftowej spadła wczoraj poniżej 28 USD za baryłkę i była najniższa od 1 października. Uczestnicy tego rynku zareagowali w ten sposób na raport Departamentu Energetyki, z którego wynika, że zapasy ropy w USA wzrosły w minionym tygodniu o 3,6 mln baryłek, do 291,8 mln. Część analityków ankietowanych przez agencję Bloomberga spodziewała się spadku tych zapasów, inni prognozowali ich wzrost, ale żaden nie przewidział aż tak znacznej poprawy stanu amerykańskich rezerw. W tym samym raporcie poinformowano też, że rafinerie w Stanach Zjednoczonych wykorzystywały moce produkcyjne w 93,2%, co oznacza wzrost o 1,1 pkt. proc. w stosunku do poprzedniego tygodnia. Większe zapasy w kraju, który zużywa najwięcej ropy oznaczają, że na rynku nie brakuje tego surowca, a więc nie ma powodu, dla którego miałby on być tak drogi jak ostatnio. Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy gatunku Brent kosztowała wczoraj po południu 27,90 USD wobec 28,04 USD na wtorkowym zamknięciu.

Cena miedzi, po tygodniu, ponownie przekroczyła wczoraj poziom 2000 USD za tonę. Kontrakty terminowe na ten metal zdrożały po opublikowaniu informacji o wzroście produkcji przemysłowej w Azji, co zapowiada wzrost popytu na miedź. Produkcja przemysłowa Japonii, która zajmuje trzecie miejsce na świecie pod względem zużycia miedzi, była we wrześniu o 3% większa niż w sierpniu. W podobnym tempie, bo o 2,9%, wzrosła produkcja w Korei Południowej. Miedź zdrożała w tym roku już o 30% między innymi w wyniku oczekiwań, że popyt na metale przemysłowe będzie zwiększał się wraz z przyspieszeniem wzrostu gospodarczego na całym świecie. Do zwyżki cen miedzi przyczynia się też spadek zapasów tego surowca. W magazynach monitorowanych przez London Metal Exchange było wczoraj o 2,2 tys. ton miedzi mniej niż dzień wcześniej. Po południu tona miedzi kosztowała na londyńskiej giełdzie 2006 USD, wobec 1986 USD na zakończeniu wtorkowych notowań.

Kontrakty terminowe na złoto zdrożały wczoraj w Nowym Jorku po raz pierwszy od trzech dni. Spadek kursu dolara wobec euro i jena sprawił bowiem, że denominowana w dolarach cena złota stała się niższa dla kupujących z Europy i Japonii, co zwiększyło popyt na ten kruszec. Osłabienie dolara jest jednym z przyczyn wzrostu kursu złota o 11% w tym roku. Pod koniec września za uncję złota płacono 394,8 USD, najwięcej od siedmiu lat. Wczoraj uncja złota z dostawą w grudniu zdrożała na nowojorskim rynku Comex o 2,9 USD, do 386,3 USD.