Reklama

Wirtualna prywatyzacja

W 2001 r. planowano ambitnie - 18 mld zł przychodów z prywatyzacji. Zrealizowano jedną trzecią. Od tej pory budżetowa fikcja stała się normą

Publikacja: 30.10.2003 09:36

Po raz trzeci prace budżetowe zawierają element "budget fiction", pod nazwą "Kierunki prywatyzacji". Fikcja polega na zapisywaniu nierealnych przychodów z prywatyzacji, a następnie ich rozdzielaniu na różne szczytne cele. Nie było fikcji w latach 1999-2000, kiedy prywatyzacja w istotny sposób zmniejszała potrzeby pożyczkowe Skarbu Państwa (w roku 2000 osiągnięte wpływy stanowiły równowartość 20% dochodów budżetu). Już jednak w 2001 roku, czyli w roku wyborczym, plan rozjechał się z realizacją. Planowano ambitnie - 18 mld zł przychodów. Zrealizowano jedną trzecią. Od tej pory budżetowa fikcja stała się normą. Zaniechania i grupowanie przedsiębiorstw państwowych, czyli kapitalizm państwowy, wyparł przekształcenia własnościowe. Te same firmy powtarzają się jako zadanie do zrealizowania, w kolejnych "Kierunkach Prywatyzacji" na rok 2002, 2003 i teraz na rok 2004.

Plan nakreślony na 2002 rok nie był zbyt ambitny i zakładał takie same wpływy z prywatyzacji jak w 2001 roku. Został zrealizowany w 43%. Niby nieźle, ale obraz się psuje, gdy przypomnę, że połowę wpływów dała sprzedaż Stoenu. Był to rozpaczliwy i niefortunny rzut na taśmę, by zdobyć trochę grosza. Wywołał polityczną awanturę, paraliżującą dalsze zmiany własnościowe. Nie przejmując się porażką w 2002 r., na bieżące 12 miesięcy zaplanowano przychody rzędu 9,1 mld zł. Do końca września uzbierano 1,8 mld zł. Po potrąceniach okazuje się, że jest to 19% planu rocznego. Minister Skarbu Państwa już nie udaje, jak to było w latach poprzednich, że zdąży z planem, bo będzie miał efektowny finisz. Mówi, że realne jest 4,5 miliarda, chociaż w zanadrzu ma Polskie Huty Stali, warte 6 mld. Zatem to samo ministerstwo, które uczestniczyło w konstrukcji budżetu 2003 teraz zapowiada wykonanie połowy planu. Na tym właśnie polega rokroczna "budget fiction" pod nazwą "Kierunki Prywatyzacji".

Nie jest to, niestety, radosna i bezkarna zabawa w budżetowe liczby. Dlaczego? Dlatego, że przychody z prywatyzacji są każdorazowo rozdysponowane na ważne społecznie cele. W tegorocznym budżecie miałyby one zasilić ubezpieczenia społeczne, rekompensaty dla sfery budżetowej oraz restrukturyzację sił zbrojnych.

Podobnie wygląda projekt budżetu na rok 2004. Prywatyzacyjna fikcja automatycznie zwiększa potrzeby pożyczkowe budżetu, szacowane na ponad 60 mld złotych w przyszłym roku. W takiej wysokości, zazwyczaj powiększanej przez nierealny plan prywatyzacji, papiery skarbowe będą wypierały kredyty dla gospodarki. Tu żarty się kończą.

Aktualnie, Sejm staje wobec kolejnej zapowiedzi ożywionej prywatyzacji w roku 2004, wartej 8,8 mld zł. Trzeba na to

Reklama
Reklama

spojrzeć z perspektywy lat 2001-2003. Jak długo można tolerować fikcję?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama