Nie ma końca wyprzedaży polskich obligacji. W czwartek ceny znów bardzo mocno ucierpiały. Po południu rentowność dwulatek rosła w porównaniu z poprzednim zamknięciem o 42 pkt bazowych, do 6,35%, pięciolatek o 36 pkt, do 6,84%, zaś dziesięciolatek o 25 pkt, do 6,89%. Bezpośrednim powodem ucieczki inwestorów z rynku była opinia analityka kredytowego agencji Standard&Poor's, który stwierdził, że rząd będzie miał trudności z przeforsowaniem pakietu reform budżetowych, co odsunęłoby wejście do strefy euro poza 2010 rok. Gdyby tak miało się stać, zwiększy się premia za ryzyko, jakiej żądać będą inwestorzy, nabywając polskie papiery. Przy dalszym zwiększaniu się rentowności obligacji na świecie (w czwartek dochodowość dziesięciolatek w USA poszła w górę o 10 pkt bazowych, do 4,38%) powodowałoby to szybki spadek cen na naszym rynku. Jeśli dołożyć do tego trwający spadek wartości naszej waluty, pogłębiający straty zagranicznych inwestorów, sytuacja może się wymknąć spod kontroli. Na razie nie widać czynników mogących odwrócić niekorzystną tendencję, czy nawet na dłuższy czas ją wyhamować.