Ostatnia sesja mijającego tygodnia nie należała do najciekawszych. Przez cały dzień grudniowe kontrakty na indeks WIG20 poruszały się w trendzie bocznym tuż poniżej czwartkowego zamknięcia (1615 pkt). Byki zaatakowały śmielej dopiero w końcówce sesji. Jednak nie udało im się "wyciągnąć" rynku na plusy. Ostatecznie kontrakty zakończyły tydzień na poziomie 1610 pkt.

Na wykresie powstała biała szpulka. Świeczka ta nie wpływa w sposób istotny na sytuację techniczną. Można ją bowiem interpretować jako grę na przeczekanie. Tym samym trudno na jej podstawie stawiać prognozę przed poniedziałkową sesją. Nie preferuje ona bowiem ani popytu, ani podaży. Stąd też to, jak rozpocznie się przyszły tydzień, będzie w głównej mierze uzależnione od rozwoju sytuacji na giełdach światowych - ze szczególnym uwzględnieniem piątkowego zamknięcia na Wall Street.

Piątkowa sesja nie zmieniła również układu sił na wykresie zbudowanym na danych tygodniowych. Bykom udało się to, co jeszcze przed siedmioma dniami wydawało się mało realne. Mianowicie, kolejna obrona 1500 pkt. W sytuacji gdy podaż wyraźnie już zaznaczyła swoją przewagę, potwierdzając wrześniowe oraz generując nowe sygnały sprzedaży, kupno kontraktów można przyrównać do chodzenie na linie nad głęboką przepaścią. Byki podjęły jednak wyzwanie. I co więcej, udało im się. Tygodniowa biała świeca w połączeniu z obroną wsparcia, nie jest oczywiście żadnym sygnałem kupna, ale oddala widmo spadków. Oznacza to, że teraz najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest kontynuacja konsolidacji w strefie 1520-1680 pkt. Należy jednak pamiętać, że sygnały sprzedaży są na tyle klarowne, że w każdej chwili rynek może z dużym impetem ruszyć do dołu. I pewnie ruszy. W najmniej oczekiwanym momencie.