Reklama

Godzina prawdy coraz bliżej

Godzina prawdy w Senacie wybije jutro bądź pojutrze. A potem, być może, po raz kolejny w Sejmie. Inwestorzy pytają, na ile konstrukcja podatku od zysków kapitałowych została przemyślana? Jakie ma on cele? Jakie rozwiązania wchodzą w grę? Resort finansów milczy

Publikacja: 04.11.2003 09:34

Sensu istnienia izby wyższej parlamentu zawsze upatrywałem w jej możliwościach poprawiania tego, co z różnych przyczyn posłowie psują lub przepuszczają w ferworze zgoła nie merytorycznych dyskusji. Podatki są pod tym względem dla Senatu świetnym polem do popisu.

Inwestorzy z uwagą czytają wypowiedzi parlamentarzystów na temat propozycji opodatkowania zysków giełdowych. Świadczą o tym maile, które otrzymujemy. Godzina prawdy w Senacie wybije jutro bądź pojutrze. A potem, być może, po raz kolejny w Sejmie.

Na razie dyskusja skupiła się na tym, kiedy wprowadzić podatek. Inwestorzy, choć to przecież do ich kieszeni zaglądać będzie fiskus, nie mówią podatkowi "nie, bo nie". I widać tu pewną różnicę w porównaniu z uporem i niechęcią wobec rynku, z jaką działa resort finansów. Inwestorzy podzielają, naturalnie, opinię biur maklerskich, że nie da się życzeń fiskusa zrealizować w ciągu paru tygodni. Dlatego są za odroczeniem podatku. Jednocześnie chcą jednak, aby parlamentarzyści pamiętali, że istota problemu nie sprowadza się tylko do ustalenia właściwej daty wprowadzenia daniny.

Wielu z nich pyta: na ile konstrukcja podatku została przemyślana? Jakie ma on cele? Jakie rozwiązania wchodzą w grę? Resort finansów milczy. Posłowie w swojej dyskusji też nie znaleźli odpowiedzi na te pytania. Prościej jest mówić o giełdzie, jako o jaskini hazardu. Zwłaszcza, jeśli się tej giełdy nie zna i nie rozumie. Jeden z inwestorów proponuje zróżnicowanie stawek: 20% w przypadku zysków ze sprzedaży akcji trzymanych w portfelu nie dłużej niż 12 miesięcy, 10% w przypadku inwestycji trwających od 12 do 24 miesięcy, 5% dla lokat średnioterminowych (od 24 do 36 miesięcy) i 0% dla dłuższych. W ostatnim przypadku, jego zdaniem, z pewnością można mówić nie tylko o grze na giełdzie, ale i o inwestowaniu w nasze firmy, w ich rozwój. Kto podejmie z nim merytoryczną dyskusję?

Ten sam inwestor przypomina, że podatek powinien być naliczany od "zysku netto", czyli dochodu uwzględniającego cenę zakupu akcji, ale i prowizje maklerskie płacone zarówno przy ich zakupie, jak i sprzedaży. Kto mu wyjaśni, jakie są pod tym względem plany fiskusa?

Reklama
Reklama

To pokazuje, z jak "gruntownie przygotowanymi" propozycjami występuje resort finansów. I z jaką łatwością godzi się na to wielu parlamentarzystów. Sejm, przynajmniej na razie, przeszedł nad tym do porządku dziennego. Senat nie musi tego robić.

To interesujące, że inwestorzy - potencjalni płatnicy nowego haraczu - mówią o konkretnych, konstruktywnych rozwiązaniach. Jakoś do tej pory nikt z Ministerstwa Finansów nie zająknął się o potrzebie zachęcania do gromadzenia oszczędności, premiowania - co jest normą w bardzo wielu krajach - lokat długoterminowych, potrzebnych każdej gospodarce, nie tylko tak wątłej, jak nasza. Parlamentarzyści też często o tym zapominają. Doraźne interesy biorą górę nad rozsądkiem. Dotyczy to zresztą nie tylko inwestycji giełdowych. Podobne błędy popełniono przy podatku Belki. Ale, czy to powód, aby je powielać?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama