Sensu istnienia izby wyższej parlamentu zawsze upatrywałem w jej możliwościach poprawiania tego, co z różnych przyczyn posłowie psują lub przepuszczają w ferworze zgoła nie merytorycznych dyskusji. Podatki są pod tym względem dla Senatu świetnym polem do popisu.
Inwestorzy z uwagą czytają wypowiedzi parlamentarzystów na temat propozycji opodatkowania zysków giełdowych. Świadczą o tym maile, które otrzymujemy. Godzina prawdy w Senacie wybije jutro bądź pojutrze. A potem, być może, po raz kolejny w Sejmie.
Na razie dyskusja skupiła się na tym, kiedy wprowadzić podatek. Inwestorzy, choć to przecież do ich kieszeni zaglądać będzie fiskus, nie mówią podatkowi "nie, bo nie". I widać tu pewną różnicę w porównaniu z uporem i niechęcią wobec rynku, z jaką działa resort finansów. Inwestorzy podzielają, naturalnie, opinię biur maklerskich, że nie da się życzeń fiskusa zrealizować w ciągu paru tygodni. Dlatego są za odroczeniem podatku. Jednocześnie chcą jednak, aby parlamentarzyści pamiętali, że istota problemu nie sprowadza się tylko do ustalenia właściwej daty wprowadzenia daniny.
Wielu z nich pyta: na ile konstrukcja podatku została przemyślana? Jakie ma on cele? Jakie rozwiązania wchodzą w grę? Resort finansów milczy. Posłowie w swojej dyskusji też nie znaleźli odpowiedzi na te pytania. Prościej jest mówić o giełdzie, jako o jaskini hazardu. Zwłaszcza, jeśli się tej giełdy nie zna i nie rozumie. Jeden z inwestorów proponuje zróżnicowanie stawek: 20% w przypadku zysków ze sprzedaży akcji trzymanych w portfelu nie dłużej niż 12 miesięcy, 10% w przypadku inwestycji trwających od 12 do 24 miesięcy, 5% dla lokat średnioterminowych (od 24 do 36 miesięcy) i 0% dla dłuższych. W ostatnim przypadku, jego zdaniem, z pewnością można mówić nie tylko o grze na giełdzie, ale i o inwestowaniu w nasze firmy, w ich rozwój. Kto podejmie z nim merytoryczną dyskusję?
Ten sam inwestor przypomina, że podatek powinien być naliczany od "zysku netto", czyli dochodu uwzględniającego cenę zakupu akcji, ale i prowizje maklerskie płacone zarówno przy ich zakupie, jak i sprzedaży. Kto mu wyjaśni, jakie są pod tym względem plany fiskusa?