Okres lipiec-wrzesień 2003 r. był dla giełdowej spółki lepszy od III kwartału ubiegłego roku, zarówno pod względem wielkości sprzedaży, jak i osiągniętego wyniku netto. Przychody były w tym okresie o prawie 16% wyższe niż przed rokiem, natomiast zysk netto wzrósł aż o 119%. Zdaniem władz spółki, poprawa związana jest w dużej mierze z czynnikami sezonowymi. Efekty przynosi również polityka ścisłej kontroli kosztów, wprowadzenie nowych produktów i podejmowane działania marketingowe - Oferta produktowa została w tym sezonie lepiej dopasowana do oczekiwań rynkowych. To musiało zaprocentować - uważa Sławomir Dybczyk, wiceprezes Trasu Tychy.

Gorzej prezentują się wyniki narastająco po trzech kwartałach 2003 r. Przyczyniło się do tego bardzo słabe pierwsze półrocze. Po 6 miesiącach br. jednostkowa strata netto wynosiła prawie 4 mln zł. W III kwartale zmniejszyła się o 1,3 mln zł. Mało realne wydaje się zatem osiągnięcie dodatniego wyniku netto na koniec roku. We wrześniu przedstawiciele spółki twierdzili, że spodziewają się zamknąć rok na plusie. Jednak w IV kwartale zysk musiałby wynieść ponad 2,7 mln zł. Takiego kwartalnego wyniku jeszcze nie udało się spółce osiągnąć od jej upublicznienia. - Będzie to trudne, ale wciąż jest możliwe - uważa S. Dybczyk. - W naszej branży IV kwartał jest okresem, w którym realizowane jest 30-40% obrotów, a my robimy wszystko, aby na koniec roku wyjść na zero, a nawet mieć pewną nadwyżkę - dodaje wiceprezes. Inwestorzy są nieufni. Akcje Trasu notowane są obecnie niewiele powyżej historycznego minimum (9,90 zł). Wczoraj kurs wyniósł 10,25 zł. W transakcjach pakietowych, w których właściciela zmieniło 100 tys. walorów, cenę ustalono na 10 zł za walor.