S&P 5 grudnia ub.r. podniosła rating dla Rosji o jedną notę, doceniając malejący deficyt budżetowy. Ocena ta wynosi BB i jest o dwie noty niższa od poziomu inwestycyjnego. Wczoraj S&P stwierdziła, że jeśli sprawa Jukosu spowoduje znaczący odpływ kapitału i zmniejszenie aktywności gospodarczej w Rosji, to agencja rozważy obniżenie ratingu. Obecnie nie widzi takiego zagrożenia.

Po aresztowaniu Chodorkowskiego spadły ceny rosyjskich euroobligacji, gdyż wzbudziło to obawy inwestorów co do przestrzegania prawa własności i stabilności politycznej przed wyborami parlamentarnymi rozpisanymi na 7 grudnia. Rosyjskie papiery straciły w kilka dni wszystko, co zyskały w ubiegłym miesiącu po podniesieniu ratingu przed agencję Moody?s do poziomu inwestycyjnego. Banki i inne agencje uznały tę decyzję Moody?s za przedwczesną.

Bank centralny Rosji poinformował, że w III kwartale znowu więcej kapitału z Rosji wypłynęło, niż do niej wpłynęło. Rosjanie przekazali za granicę 7,7 mld USD, czyli ponad trzy razy więcej niż w takim samym okresie ub.r. W latach 90. wypływało z Rosji ponad 20 mld USD rocznie. Tendencję tę zdołano odwrócić dopiero w I połowie br., kiedy to po raz pierwszy od upadku ZSRR więcej kapitału do Rosji wpłynęło, niż ją opuściło.

Na pewno afera z Jukosem nie spowodowała gwałtownego odwrotu zagranicznych inwestycji. Niecałe 2 tygodnie po aresztowaniu Chodorkowskiego Deutsche Bank podpisał w Moskwie umowę o zakupie 40% udziałów tamtejszego biura maklerskiego United Financial Group. Wartości transakcji nie podano. Członek zarządu DB Tessen von Heydebreck powiedział wprawdzie na konferencji prasowej w Moskwie, że jest "zdenerwowany obecną sytuacją", ale dodał: - Jesteśmy przekonani co do potencjału tego kraju i zostajemy tu. Polityka prezydenta Putina jest dobra dla rosyjskiej gospodarki, i to nie jest już taki sam kraj, jak w latach 90.