Czemu właściwie mają służyć kasy fiskalne w taksówkach- Rozumiałbym, gdyby 90% taksówkarzy rozliczało się na zasadach ogólnych. Chcemy walczyć z szarą strefą, wprowadzamy kasy fiskalne. Pomijam kwestię tego, że i tak nie wyeliminowałoby to patologii - są różne sposoby obejścia nakazów - ale rzeczywiście w takiej sytuacji coś by to dało. Jednak większość taksówkarzy rozlicza się z fiskusem inaczej. Na przykład płaci ryczałt. Bez względu więc na to, ile zarobią, płacą taki sam podatek. W tej chwili niecałe 200 złotych (uwzględniając odpis na ZUS, to nawet niecałe 100 złotych).
Niektórzy taksówkarze rozliczają się według książki podatkowej. W takiej sytuacji zgodnie z nowymi przepisami może się coś zmienić, ale jeśli będzie to dla nich korzystne, także przejdą na ryczałt. Czyli w tym sensie prościej byłoby wprowadzić nakaz płacenia ryczałtu. Mało tego: Ministerstwo Finansów gotowe jest pokryć połowę ceny kasy fiskalnej. Czyli innymi słowy połowę ceny kasy fiskalnej sfinansujemy my, czyli podatnicy. Od razu rodzi się zatem pytanie: jaki będzie przychód do budżetu z tytułu wprowadzenia nowych zasad- Śmiesznie niski.
Bzdurą, o czym zresztą wreszcie poinformowało samo Ministerstwo Finansów, jest argument, że Unia Europejska wymaga od nas wprowadzenia kas fiskalnych w taksówkach. W wielu krach Unii nie stosuje się takiego rozwiązania. Jako żywo przypomina mi to sytuację z wprowadzeniem podatku Belki. Wtedy też niektórzy argumentowali, że tak nam każą, co oczywiście było nieprawdą. Działo się to akurat w sytuacji, gdy Niemcy zastanawiali się nad rezygnacją z opodatkowania dochodów odsetkowych.
Moim zdaniem, jedyny sensowny cel wprowadzenia kas fiskalnych to próba ukrócenia wypisywania lewych rachunków za usługi przewozowe. Czyli wystawiania rachunku za coś, czego nie było. Kierowca dostaje parę złotych, a otrzymujący rachunek wpisuje go w koszty. Tu pewnie coś państwo byłoby w stanie zaoszczędzić po wprowadzeniu nowych przepisów. Pytanie tylko, czy rzeczywiście tak dużo" Czy ktoś to w ogóle próbował policzyć" Zresztą z tym procederem można walczyć na wiele sposobów i nie jestem pewien, czy kasa fiskalna jest najlepszym z nich.
Ja nie wiem, czy 2,5 tysiąca złotych jednorazowego wydatku (mniej więcej tyle kosztuje kasa fiskalna) to dużo, czy nie. Chociaż z doświadczenia wielu moich znajomych wiem, że taksówka dzisiaj to już nie taki biznes, jak kilka lat temu. Opór taksówkarzy jest zrozumiały także z innego powodu. Co chwilę słyszą o różnych pomysłach dobrania się im do skóry. A to jakaś gmina co pół roku wymyśla nowy kształt tabliczek identyfikacyjnych na samochodach, a to ktoś zastanawia się nad przepisem, nakazującym użytkowanie samochodów tylko w określonym kolorze itd., itd. Kto za to ma płacić, wiadomo.