Firma zmienia formę prawną - ze spółki z o.o. na spółkę akcyjną. Przekształcenia mogą się zakończyć na przełomie listopada i grudnia. Są warunkiem wprowadzenia przedsiębiorstwa na rynek publiczny. Artman zapewne nie będzie zwlekać z emisją nowych papierów. Do kieszeni inwestorów giełdowych sięgnęły bowiem w ostatnim czasie inne spółki, działające w podobny sposób - gdańskie LPP i łódzki Redan. Artman jest od nich mniejszy. Mniejszy ma też apetyt na pieniądze. Z naszych informacji wynika, że będzie chciał pozyskać około 20-30 mln zł.
Artman zajmuje się projektowaniem odzieży, zleca jej produkcję w krajach azjatyckich i sprzedaje pod własną marką (House). Produkty adresowane są do osób w wieku 15-25 lat (odzież typu street wear, a więc o odważnej stylistyce).
Firma istnieje od 1991 r. Założycielami i jedynymi właścicielami są Krzysztof Bajołek (prezes), Jan Pilch (wiceprezes) i Arkadiusz Bajołek (członek zarządu). Spółka rozpoczynała działalność od hurtowej sprzedaży odzieży polskiej i importowanej. W 1997 r. stworzyła markę House of Colours (obecnie House) i zmieniła sposób prowadzenia biznesu. Na początku korzystała z obcych kanałów dystrybucji. W połowie 2001 roku rozpoczęła budowę specjalistycznych salonów odzieżowych - własnych i prowadzonych na zasadzie franszyzy. Aktualnie ma 23 sklepy własne, zlokalizowane w centrach handlowych w największych miastach, oraz 20 sklepów franszyzowych, (w miastach poniżej 100 tys. mieszkańców). Pozyskanie środków na rozbudowę sieci salonów będzie zapewne zasadniczym celem publicznej oferty - podobnie jak w przypadku LPP i Redanu.
Na koniec października Artman zatrudniał 350 osób, z czego 210 sprzedawców. Do końca roku chce zwiększyć zatrudnienie o około 30 osób. W ubiegłym roku firma miała 65 mln zł przychodów. Zysk operacyjny wyniósł 4,9 mln zł, a zysk netto 2,76 mln zł.