Reklama

Czy tylko stagnacja?

Rynek telefonii stacjonarnej charakteryzuje niewielki przyrost nowych abonentów i ciągle wysokie w porównaniu z europejskimi standardami ceny usług. Jaka będzie jego przyszłość-

Publikacja: 08.11.2003 12:18

Według danych Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty, wartość polskiego rynku telekomunikacyjnego w 2002 r. wynosiła 8,7 mld euro. Z tej kwoty 50% przypadało na telekomunikacyjne usługi telefonii stacjonarnej.

Z kolei Ministerstwo Infrastruktury podaje, że w końcu 2002 r. wskaźnik gęstości abonenckiej w Polsce, mierzony liczbą łączy głównych na 100 mieszkańców, wyniósł 30,72. Średnia dla krajów europejskich to 41,5, przy czym w Danii wskaźnik sięga 73,8, a w Holandii 65,3, tyle samo, ile w sąsiadujących z Polską Niemczech. Oznacza to, że do zachodnich standardów nieco jeszcze nam brakuje.

Szybko ich nie dogonimy

Z danych MI wynika, że liczba tradycyjnych łączy głównych (POTS) wzrosła w 2002 r. o 2,8% w porównaniu z 2001 r. Dynamicznie natomiast rozwijały się nowe, cyfrowe technologie telefonii stacjonarnej (ISDN). W końcu grudnia 2002 r. liczba łączy w dostępach ISDN (sieć cyfrowa z integracją usług) wynosiła 827,8 tys. (w tym w miastach - 735,5 tys.) i była o 67,9% wyższa niż przed rokiem. Różnice w tempie przyrostu linii cyfrowych widać także w tym roku. Na koniec czerwca było ich już 1,1 mln, czyli o ponad 30% więcej niż w grudniu 2002 r.

Ponieważ linie cyfrowe zastępują tradycyjne, ich przyrostu nie należy utożsamiać ze wzrostem bazy klientów operatorów. Jak wynika z trzeciego raportu monitorującego sektor telekomunikacyjny w krajach kandydujących, przygotowanego dla Komisji Europejskiej przez IBM, w 2002 roku liczba linii dzwoniących telefonii stacjonarnej wzrosła do 11,968 mln, czyli o 4,7% w porównaniu z 2001 r. (w tym samym czasie liczba użytkowników sieci komórkowych zwiększyła się o 38,8%).

Reklama
Reklama

Głos ma pięciu

Niewielka dynamika wzrostu rynku telefonii stacjonarnej wynika z wielu elementów: od uwarunkowań prawnych począwszy, na strategii narodowego operatora skończywszy.

Mimo że w I półroczu tego roku pozwolenie na świadczenie usług telekomunikacyjnych w sieciach stacjonarnych posiadało 84 operatorów, a 27 z nich mogło świadczyć usługi międzystrefowe i międzynarodowe, rynek telefonii stacjonarnej podzielony jest nadal między zaledwie kilku graczy. To efekt mizernych postępów w liberalizacji rynku. Jak zauważa Maciej Janiec z Instytutu III Rzeczypospolitej, w ciągu 13 lat operatorzy niezależni podłączyli zaledwie 1,1 mln abonentów. Przez 10 lat byli ograniczeni do jednego segmentu rynku, przeważnie niedochodowych rozmów lokalnych.

Taka strategia

Jeszcze w 1999 r. liczba linii dzwoniących wzrosła o 15,8%. Potem tempo przyłączania nowych klientów kablowej usługi zdecydowanie spadło. W dużym stopniu jest to efekt zmiany strategii narodowego operatora, Telekomunikacji Polskiej, który ze względu na wysoki koszt pozyskania klienta w tym segmencie, zdecydowanie ograniczył swoją aktywność na tym polu. Jak podaje TP, w 2002 r. na 100 mieszkańców telefon stacjonarny miało 30,6. W tym roku będzie to 32,6, a w 2004 r. - 34,5. Część tego wzrostu przypadnie z pewnością na alternatywnych operatorów. Największy z nich, Netia, przyłącza kilka tysięcy klientów rocznie.

Niezauważalne obniżki

Reklama
Reklama

W 2002 r. ceny usług telekomunikacyjnych praktycznie utrzymały się na poziomie z 2001 r. Z danych MI wynika, że spadły zaledwie o 0,2%. Taniej płaciliśmy za zainstalowanie telefonu (o 15,1%) oraz za rozmowy telefoniczne krajowe (o 7%). Podniesiono natomiast opłatę za abonament telefoniczny (o 10,5%), a ceny sprzętu telekomunikacyjnego obniżyły się o 2,4%.

Dane te nie świadczą najlepiej o stanie liberalizacji polskiego rynku telekomunikacyjnego, której mierzalnym efektem powinna być konkurencja operatorów, także ta cenowa. Tym bardziej, że jak wynika z najnowszego raportu "Perspektywy polskiego rynku telekomunikacyjnego", Polska jest jednym z najdroższych pod tym względem rynków na świecie.Wysokie koszty stałe

Taki stan rzeczy Telekomunikacja Polska tłumaczy kosztami utrzymania i rozbudowy infrastruktury telekomunikacyjnej. Jak wynika z danych MI, stopniowo zwiększa się udział telefonicznych central cyfrowych w ogólnej pojemności central automatycznych (wzrost z 87,2% w 2001 r. do 92,7% w 2002 r.). W 2002 r. pojemność telefonicznych central międzystrefowych automatycznych cyfrowych wzrosła o 7,5%, a liczba telefonicznych łączy międzystrefowych i strefowych zwiększyła się o 11,8%.

Alternatywni operatorzy twierdzą zaś, że nie mogą obniżyć cen w taki sposób, w jaki by chcieli ze względu na stawki rozliczeń z narodowym operatorem.

Liberalizacja

jest dla abonenta

Reklama
Reklama

Jak zauważają autorzy najnowszego raportu Instytutu III Rzeczpospolitej, otwarcie rynku międzystrefowego i międzynarodowego nie spowodowało rozwoju alternatywnych sieci dostępowych, ani przyrostu liczby abonentów. Ich zdaniem ten model liberalizacji jest zaprojektowany po to, aby już podłączeni abonenci mogli wybrać usługę, wykorzystującą dotychczasową sieć dostępową.

Czy komórki wyprą kabel-

Według Macieja Jańca, w ostatnim czasie mówi się o wypieraniu telefonii stałej (stacjonarnej) przez telefonię mobilną.

M. Janiec zgadza się, że telefonia komórkowa istotnie rozwija się skokowo i można odnieść wrażenie wypierania telefonii stałej, jeśli porówna się kilka milionów przyłączonych w ubiegłym roku abonentów sieci GSM do kilkuset tysięcy abonentów telefonii stacjonarnej. Dlaczego komórki są tak efektywne i dlaczego w telefonii stałej jest z tą efektywnością znacznie gorzej"

Komórki wywalczyły

Reklama
Reklama

sobie klienta

Autor raportu twierdzi, że odpowiedź na te pytania nie mieści się w ramach zagadnień związanych z nowoczesnością, rozwojem technologii i dobrobytu społeczeństwa. To nie dlatego komórki tak się rozwijają, że społeczeństwo jest tak nowoczesne lub bogate. Przede wszystkim przez kilka lat, u progu rozwoju telefonii komórkowej była ona poważnym substytutem niedostępnego wówczas telefonu stacjonarnego, zwłaszcza dla biznesu, ale i dla abonentów prywatnych. Ponieważ nie była zmonopolizowana, jej operatorzy toczyli wojnę o klienta, stale obniżając ceny, podczas gdy główny operator stacjonarny nie spotykał się z istotną konkurencją, nie musiał dbać o klientów, a nieliczni lokalni operatorzy z trudem walczyli o utrzymanie się na rynku.

Czy telefonia stacjonarna

ma ofertę"

Jak pisze M. Janiec, obecnie operatorzy komórkowi oferują abonentom nie tylko wygodny aparat, mobilny i osobisty zarazem, ale i zrezygnowali z opłaty za przyłączenie do sieci. W tzw. pre-paidach nie pobierają opłat za abonament, a opłaty w najkorzystniejszych taryfach są bardzo bliskie opłatom za rozmowy lokalne w sieci stałej. Do tego dochodzą promocje typu "godzina dziennie rozmowy za darmo" itp. Rosnąca liczba abonentów telefonii komórkowej oznacza, że jest stosunkowo tania, nawet jeśli od czasu do czasu podnoszą się głosy o ogromnym zysku na każdej minucie połączenia, nieusprawiedliwionym ponoszonymi kosztami.

Reklama
Reklama

Czy w takim razie nie oznacza to - zastanawia się M. Janiec, że znacznie skromniejsza usługa telefonii stałej jest zbyt droga" Może tak naprawdę nie ma oferty telefonii stacjonarnej"

Model biznesowy do rewizji

M. Janiec sądzi, że model biznesowy telefonii stacjonarnej wymaga rewizji. Autor raportu zastanawia się, czy operatorzy nie powinni zrezygnować ze świadczenia usług głosowych na rzecz usług zaawansowanych, np. transmisji danych, lub atrakcyjnie skomponowanych pakietów usług podstawowych i zaawansowanych. "Dopóki model biznesowy w telefonii stałej nie ulegnie zmianie, wydaje się, że nie będzie na rynku rozwoju" - uważa M. Janiec.

W 2002 r. przychody z transmisji danych miały 5-procentowy udział we wpływach Telekomunikacji Polskiej. Mimo to, z 773 mln zł przychodów z tego tytułu, spółka była największą firmą przesyłu danych w kraju. Drugie miejsce pod tym względem zajmuje TelbaWzrost i dywersyfikacja

za jednym zamachem

Reklama
Reklama

Ograniczone możliwości wzrostu organicznego sprawiają, że operatorzy telefonii stacjonarnej będą zmuszeni szukać innego sposobu na rozwój. Taką możliwość daje udział w konsolidacji sektora. Na początku roku takie plany ogłosiła Netia. W czwartek prezes spółki Wojciech Mądalski powiedział w wywiadzie dla agencji Reuters, że spółka może kupić co najmniej dwie firmy telekomunikacyjne i zamierza wydać na ten cel 600 mln zł. Według Mądalskiego fuzje dają najszybszą możliwość zwiększenia konkurencyjności wobec byłego monopolisty - TP.

Kto, jak nie oni`

Netia bierze już udział w przetargu na kupno akcji spółki Tel-Energo, którą kontrolują Polskie Sieci Elektroenergetyczne. KGHM natomiast zapowiedział na najbliższe dni rozpoczęcie sprzedaży swojej spółki telekomunikacyjnej - Telefonii Dialog.

W. Mądalski nie obawia się konkurencji przy przetargach na spółki telekomunikacyjne ze strony inwestorów finansowych. Zbigniew Łapiński, dyrektor finansowy Netii, powiedział wręcz, że nie ma firmy, która chciałaby zdobywać rynek przez przejęcia.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama