Przez długi czas na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych mieliśmy do czynienia z dość niewielkimi zmianami cen. Sytuacja zaczęła się pogarszać już w II kwartale 2002 roku. Późniejsza przecena i spadki głównego indeksu WIG20 w okolice psychologicznej bariery 1000 pkt okazały się jeszcze bardziej bolesne, zwłaszcza dla osób biorących aktywny udział w obrocie na rynku kontraktów terminowych. Długotrwała konsolidacja i praktyczny brak średnioterminowych trendów stały się prawdziwym problemem rodzimego rynku. Najgorsze z punktu widzenia zmienności było jednak I półrocze 2003 roku. Zmiany głównych indeksów nie przekraczające 1% stawały się praktycznie codziennością. Najbardziej aktywni gracze poszukiwali w tym czasie alternatywnych sposobów inwestowania, zwłaszcza na zagranicznych rynkach terminowych.
Wybicie wszystko zmieniło
Diametralna zmiana sytuacji miała miejsce dopiero w lipcu i sierpniu tego roku. Dynamiczne wybicie indeksu WIG20 powyżej strefy 1250-1270 pkt, stanowiącej górne ograniczenie długoterminowej formacji konsolidacji, zapoczątkowało wyraźne ożywienie na rynku oraz coraz gwałtowniejsze zmiany cen. Na rynek powróciła zmienność, którą pamiętamy sprzed kilku lat.
Warto zastanowić się nad konsekwencjami takiego stanu rzeczy oraz porównać zmienność mierzoną wskaźnikiem ATR kontraktów notowanych na giełdzie w Warszawie i na rynkach zagranicznych. Często zakłada się, że najpłynniejsze na rodzimym rynku pochodne na WIG20 są o wiele mniej ryzykowane, niż inne kontrakty, notowane na giełdach zagranicznych. Wynika to głównie z faktu, że otwarcie pozycji wymaga znacznie mniejszych nakładów finansowych. Biorąc pod uwagę jednak zarówno wartość kontraktów, jak i depozytów zabezpieczających, porównywanie jednego futures na WIG20 z jednym kontraktem na indeks S&P mija się z celem. Dla inwestorów dysponujących środkami rzędu kilku bądź kilkunastu tysięcy dolarów i mających możliwość gry na obu rynkach, właściwe staje się porównanie pojedynczych kontraktów zagranicznych z dziesięcioma kontraktami na WIG20.
W celu obiektywnego porównania ryzyka inwestycji na poszczególnych kontraktach została porównana ich zmienność, w marcu i we wrześniu bieżącego roku (tabela 1 i 2). Jak widać, najpopularniejsze na rodzimym parkiecie kontrakty terminowe były "najbezpieczniejsze" ze wszystkich porównywanych, średnia zmienność dla posiadacza 10 szt. wynosiła bowiem tylko ok. 500 USD. Było to spowodowane głównie tym, że na zagranicznych parkietach panował trend spadkowy, natomiast WIG20 poruszał się w trendzie bocznym. Silny trend, który pojawił na naszym rynku w ciągu 6 miesięcy, diametralnie odwrócił sytuację. Do września zmienność FW20 wzrosła dwukrotnie, co w praktyce oznacza, że gra 10 kontraktami na WIG20 jest o wiele bardziej ryzykowna, niż posiadanie w swym portfelu kontraktów na indeksy zagraniczne, gdzie można zaobserwować z kolei spadek zmienności.