Pierwsza sesja tygodnia przyniosła znaczne pogorszenie nastrojów na GPW. Jako że piątek kończył publikacje raportów największych spółek, tak mocną podaż można interpretować jako negatywną reakcję na wyniki kwartalne. W powiązaniu z faktem, że w skali całego rynku III kwartał należy uznać za dobry (przy dość wysokich oczekiwaniach, więcej było pozytywnych zaskoczeń), takie zachowanie GPW nie napawa optymizmem na najbliższe sesje. Wyprzedaż w reakcji na dobre informacje to klasyczne oznaki bessy.
Rynkowi na pewno nie pomogła niestabilna sytuacja polityczna na świecie (zamach bombowy w Turcji i groźby Al.-Kaidy pod adresem Japonii). Z tymi przeciwnościami bez większego uszczerbku poradził sobie jednak indeks węgierski, co może oznaczać, że proces słabnięcia WIG20 względem BUX będzie się nasilać.
Biorąc nawet pod uwagę wszystkie negatywne czynniki okołorynkowe, przebieg wczorajszej sesji ma zdecydowanie negatywną wymowę. Potwierdza to wzrost obrotów, luka bessy, a przede wszystkim dawno już nie notowana niemoc popytu podczas korekcyjnych fragmentów notowań. Bliskość istotnej, przynajmniej w ujęciu średnioterminowym, bariery popytowej na poziomie 1500 punktów nie wygenerowała mocniejszych odbić w trakcie notowań, co może oznaczać dłuższe przejęcie kontroli nad rynkiem przez podaż. Przełamanie wspomnianego wsparcia uruchomiłoby dodatkowo "techniczną" podaż, której na naszym płytkim rynku nie można lekceważyć. Wygląda na to, że sezonowe jesienno-zimowe ocieplenie może w tym roku nie wystąpić. A oczekiwanie na kapitał z lokat antypodatkowych może okazać się złudne, biorąc pod uwagę pojawienie się podatku od zysków giełdowych i wysokie prawdopodobieństwo słabszych wyników finansowych w ostatnim kwartale (kumulacja kosztów i przesunięcie w czasie jednorazowych przychodów w związku z niższym podatkiem dochodowym w przyszłym roku).
Zwróć uwagę:
Sokołów - jeden z największych pozytywnych rozdźwięków między oczekiwaniami a wynikami za III kwartał.