Czwartek na europejskich parkietach zapowiadał się spokojnie. Gwarantował to brak jakichkolwiek rozstrzygnięć na Wall Street i oczekiwania na publikowane w ten dzień dane makro. Sielanka trwała tylko przez godzinę. Wówczas na rynek napłynęły wieści o zamachu terrorystycznym na filie banku HSBC i konsulat brytyjski w Stambule. Rynki zareagowały momentalnie. Inwestorzy w obawie o możliwość eskalacji terroru zaczęli wyprzedawać akcje i kupować złoto, franka szwajcarskiego oraz obligacje rządowe. Zamachy w Turcji wywołały również zwyżkę cen ropy naftowej.

Opublikowane wczoraj lepsze dane makroekonomiczne z USA (mniej bezrobotnych, wzrost indeksu LEI), z uwagi na informację o ewakuacji Białego Domu zostały zignorowane. Takie zachowanie pokazuje, że rosną obawy przed nowymi zamachami terrorystycznymi. Oznacza to, że teraz uwaga inwestorów będzie się koncentrować wokół sytuacji międzynarodowej.

Nastroje w Europie poprawiły się dopiero pod koniec dnia, kiedy to Wall Street, ignorując zupełnie wydarzenia w Turcji, zaczęło odrabiać początkowe straty. To dość dziwne zachowanie amerykańskich indeksów ma tylko jedno techniczne uzasadnienie. W dalszym ciągu nie doszło tam do wygenerowania sygnałów sprzedaży. Stąd też kupowany jest każdy dołek w oczekiwaniu na kontynuację hossy.

Na razie nic nie zapowiada, żeby to mogło się zmienić. Strach przed krótkimi pozycjami dalej jest duży. Niedźwiedzi nie ośmieliło ani poniedziałkowe przełamanie ośmiomiesięcznej linii hossy przez Nasdaq Composite, ani też nowe maksima na eurodolarze, złocie czy ropie naftowej. W dalszym ciągu poziomy wsparcia, jakie wyznacza układ 50- i 100-sesyjnych średnich, pozostają skuteczną barierą broniącą rynek przed spadkami.

Zgoła inna sytuacja panuje w Japonii. Nikkei, po przełamaniu przed miesiącem półrocznej linii trendu wzrostowego, w tym tygodniu z hukiem spadł poniżej silnej bariery popytowej, jaką tworzył lokalny szczyt z lipca oraz luka hossy z 19 sierpnia br. (10 033-10 143 pkt.). Tym samym od maksimum z 21 października br. indeks ten zniżkował już o ponad 14%.