Prace nad upublicznieniem trwają. - Idą pełną parą. Harmonogram wprowadzania firmy na giełdę ustalaliśmy jednak, biorąc za punkt wyjścia moment, w którym staniemy się spółką akcyjną. Wtedy będziemy też mówić o szczegółach naszych planów - mówi nam Jan Pilch, wiceprezes i akcjonariusz Artmana. Pytany o pieniądze, jakie przedsiębiorstwo chce pozyskać na rynku publicznym, wskazuje, że jest za wcześnie, aby o tym mówić. - Jeśli chodzi o kwotę, wiele zależy od sytuacji na giełdzie - zastrzega. Z naszych informacji wynika, że firma jest zainteresowana pozyskaniem 20-30 mln zł. - Nie chcę tego komentować. Chodzi o kilkadziesiąt milionów złotych - mówi J. Pilch. Do tej pory firma finansowała inwestycje m.in. długiem. Zobowiązania i rezerwy na zobowiązania na koniec 2002 r. wynosiły 18,8 mln zł, aktywa - 27,2 mln zł.
Artman działa podobnie jak obecne na giełdzie gdańskie LPP i przeprowadzający publiczną ofertę łódzki Redan. Projektuje odzież dla młodzieży, zleca jej produkcję na Dalekim Wschodzie i sprzedaje w Polsce. Spółka chce rozbudować sieć salonów House (dawniej House of Colours). Przedsiębiorstwo ma aktualnie 23 sklepy własne oraz 20 franszyzowych. Podobnie jak LPP i Redan, również bardzo szybko się rozwija, a działalność podstawowa zapewnia mu sporą rentowność. W ubiegłym roku przychody firmy wzrosły w porównaniu z notowanymi w 2001 r. o 44,7%, do 65 mln zł. Zysk operacyjny wyniósł 4,9 mln zł (był wyższy o ponad 120%), a zysk netto 2,76 mln zł, wobec jedynie 0,27 mln zł rok wcześniej. Oprócz wiceprezesa Pilcha, udziałowcami Artmana są prezes Krzysztof Bajołek i członek zarządu Arkadiusz Bajołek.