Nowojorski deweloper zawarł porozumienie o dzierżawie WTC zaledwie kilka tygodni przed zamachami. Zdążył jednak wpłacić część pieniędzy w ramach 99-letniej umowy. Rozmowy o odzyskaniu części funduszy miały na celu uproszczenie procesu odbudowy "strefy zero".
Silverstein będzie mógł zaspokoić roszczenia swojego wierzyciela GMAC Commercial Mortgage Corp., który próbował blokować sądownie nowe inwestycje w WTC do czasu zaspokojenia roszczeń.
Deweloper ma otrzymać 98 milionów z zainwestowanych 124 mln USD. Łącznie GMAC, który jest częścią koncernu General Motors, pożyczył Silversteinowi 563 mln USD. Resztę należności deweloper pokryje z pieniędzy otrzymanych od towarzystw asekuracyjnych. Łącznie firmy ubezpieczeniowe wypłaciły już Silversteinowi oraz Porth Authority 1,9 mld USD. Właścicielom gruntu zależy jednak na tym, aby większość sum z odszkodowań przeznaczyć na nowe inwestycje.
Umowa przewiduje także przejęcie spółki Westfield America, która prowadziła centrum handlowe pod kompleksem WTC. Nowymi właścicielami mają być zarówno Port Authority, jak i Silverstein.
Ostateczna suma odszkodowań, na jaką może liczyć nowojorski deweloper, jest jednak uzależniona od decyzji, jakie zapadną na salach sądowych. Silverstein domaga się uznania ataków na WTC za dwa oddzielne akty przemocy, co podwoiłoby łączną sumę roszczeń z 3,5 mld USD do 7 mld USD. Pierwsze decyzje sądów niższej instancji były jednak przychylne stanowisku spółek ubezpieczeniowych, które ze zrozumiałych względów chcą, aby za atak na bliźniacze wieże zapłacić tylko jedno odszkodowanie.